piątek, 28 października 2016

Ostatnio czytane (4)



 Midas Crook podczas jednego ze swoich spacerów po lesie, w czasie których oddaje się swojej pasji, fotografowaniu, spotyka instygującą dziewczynę Idę. Nieśmiały, zamknięty w sobie chłopak, który zazwyczaj stroni od ludzi, nawiązuje z nią rozmowę. Od razu zauważa, że w dziewczynie jest coś niezwykłego. Jest drobna, blada, prawie przezroczysta, wspiera się na lasce, a na nogach ma wielkie buty. Z biegiem czasu, introwertyczny Midas spędza, co raz więcej chwil w towarzystwie tajemniczej dziewczyny. Pewnego dnia poznaje jej sekret i za wszelką cenę chce uratować ją przed jego tragicznymi skutkami. Chce uratować również siebie, przed samotnością i brakiem miłości.

Dla mnie książka była niezwykle ciekawa. Już sam tytuł jest intrygujący. Ali Shaw doskonale łączy ze sobą fikcję i rzeczywistość. W życiu bohaterów pojawiają się niezwykłe, latające stworzenia, zwierzęta-albinosy, czy świecące meduzy. Ponadto autor przestawia w książce wiele różnych problemów, z którymi borykają się bohaterowie. Trudne relacje między rodzicem a dzieckiem, samotność, obawa przed rozczarowaniem, strach przed nawiązywaniem kontaktów z innymi. Losy i relacje między bohaterami pokazują nam, że to, co w życiu ważne jest jednocześnie kruche, niepewne i warto o to dbać. Historia o dziewczynie ze szklanymi stopami bardzo mi się podobała, szczerze ją Wam polecam.

 „Second Chance” Jane Green to opowieść o grupie licealnych przyjaciół, którzy po latach spotykają się na pogrzebie przyjaciela. Główni bohaterowie to Holly, która czuje się samotna w małżeństwie, Oliwia, która nadal nie może znaleźć mężczyzny swojego życia, Paul i Anna, którzy pragną dziecka oraz Saffron, gwiazda telewizji z problemami. Każde z nich miało niezwykłą więź z Tomem, na którego pogrzebie się spotykają. Jest to dla nich czas do wspomnień i odnowienia znajomości. Tragiczne wydarzenie, jakim była dla nich śmierć przyjaciela, oraz pojawiające się problemy powodują, że między przyjaciółmi na nowo odradza się wieź, jaka ich łączyła. 

Przeczytałam wydanie w języku angielskim. Książka była napisana, prostym, przystępnym językiem. Osoby na poziomie średniozaawansowanym nie powinny mieć większych problemów z czytaniem. O tym jak zaczęłam czytać książki w języku angielskim, pisałam w tym poście

 Przestępca posługujący się nazwiskiem Lindsay Ford przybywa do Bombaju. Miasto to ma być dla niego jedynie przystankiem w długiej podróży będącej ucieczką przed policją, jednak w wyniku wielu wydarzeń staje się czymś więcej. Lidnsay już w pierwszym dniu swojego pobytu w Bombaju poznaje niezwykle zabawnego i energicznego naganiacza, Parabakera, którego zatrudnia, jako swojego przewodnika po mieście wielu narodowości i kultur. Parabaker nadaje naszemu bohaterowi imię Lin i zaznajamia go z warunkami i regułami życia w Bombaju. Dwaj mężczyźni zaprzyjaźniają się ze sobą do tego stopnia, że Parabaker zaprasza Lina do swoje rodzinnej wioski. Bohater ma tu okazję zobaczyć prawdziwe Indie. W wyniku kolejnych wydarzeń Lin zostaje okradziony i przenosi się do slumsów, gdzie pomaga ludziom, jako lekarz. Później na jego drodze pojawia się Abdel Khader Khan, miejscowy boss mafii, dla którego Lin zaczyna pracować i z którym prowadzi ciekawe dyskusje dotyczące życia, filozofii, czy religii. W życiu bohatera pojawiają się kolejne postacie, mają miejsce zaskakujące wydarzenia, które bez wątpienia zmieniają jego samego i sposób, w jaki postrzega świat.

Mogę śmiało powiedzieć, że „Shantaram” to dla mnie niezwykła książka. Jest wielopostaciowa i wielowątkowa. Dzięki temu, że Lin spotyka na swoje drodze różnych ludzi (mieszkańców slumsów, artystów, przestępców, wojowników o wolność), również czytelnik może poznać niezwykle barwne Indie ukazane z ich perspektyw. Z pewnością „Shantaram” Gregory’ego Davida Robertsa to książka, która wywarła na mnie ogromne wrażanie i niechętnie rozstawałam się z bohaterami. To według mnie jedna z tych książek, które warto mieć w domu i do których warto wracać. Ja stawiam ją na równi z moimi ulubionymi takimi jak „Sto lat samotności” Gabriela Garcii Márqueza, „Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna, czy „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell. Szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz