środa, 22 czerwca 2016

Mój sposób na relaks (13): Błatnia



     

     Piękna pogoda zachęca do spędzania czasu na świeżym powietrzu. W zeszłą niedzielę wybrałam się na Błatnią (jeden ze szczytów Beskidu Śląskiego). Na Błatnią prowadzi wiele szlaków, ja postanowiłam wyruszyć z Jaworza, a droga zajęła mi ok. 2 godzin. Na szczycie Błatniej znajduje się schronisko PTTK, a tuż za nim można podziwiać piękną panoramę Beskidu Śląskiego. Jeśli mamy ochotę, możemy przedłużyć czas spędzony w tej okolicy i wyruszyć z Błatniej na Klimczok. Wejście na Błatnią nie jest trudne, jednak w ciepłe i słoneczne dni warto pamiętać o postojach i nawadnianiu się. Polecam każdemu taki sposób spędzania wolnego czasu.





Chodzicie po górach? Lubicie taką aktywność fizyczną?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Co się zmienia po trzydziestych urodzinach?



     
źródło


    Dla wielu osób trzydzieste urodziny to magiczna data po przekroczeniu, której coś się kończy, a coś zaczyna. Spodziewamy się, że w dniu trzydziestych urodzin jakaś magiczna siła obdarzy nas życiową mądrością lub bezpowrotnie zamkną się dla nas drzwi młodości, swobody i spontaniczności. Nic bardziej mylnego. Co zmieniło się we mnie i w moim życiu po trzydziestce? Z jednej strony mogę powiedzieć, że niewiele, a z drugiej zauważyłam pewne zmiany. Świat się nie skończył, nie odebrano mi możliwości rozwoju, przyzwolenia do zachowywania się tak, a nie inaczej. Nie traktowałam trzydziestych urodzin, jako magicznej daty. Może bardziej postrzegałam ją, jako kolejny etap w moim życiu, który otwiera mi nowe drzwi, a to jak go wykorzystam, zależy tylko ode mnie.

Zauważyłam jednak, że wraz z trzydziestymi urodzinami zaszły we mnie pewne zmiany. To, w jaki sposób postrzegam siebie, swoje wady i zalety, cele, wygląd uległy pewnej zmianie. Co zmieniły we mnie trzydzieste urodziny?

Większa akceptacja siebie i otoczenia: Mogę szczerze powiedzieć, że trzydziestka pozwoliła mi na większą samoakceptację. Zauważyłam, że czuję się dobrze w swoim ciele, z wadami i zaletami, jakie posiadam. Zrozumiałam, że we własnym towarzystwie i ciele (jak dziwnie to brzmi) mam spędzić całe życie, więc warto zaakceptować siebie takim, jakim się jest. Nie mówię, że przestanę nad sobą pracować zarówno pod względem fizycznym, jak i pod względem nabywania nowych umiejętności i wyzbywania się wad. Dzięki trzydziestym urodzinom zrozumiałam, że są sprawy, których zmienić się nie da, które musimy po prostu zaakceptować, by czuć się dobrze we własnej skórze. O tym, jak polubić swoje życie pisałam w tym poście.

Większa świadomość swojej wartości: Nie wiem, dlaczego akurat w okolicach trzydziestych urodzin to nastąpiło, ale w tym momencie przestałam się przejmować tym, co myślą o mnie inni lub przestałam się ciągle z nimi porównywać. Dotarło do mnie, że nie każdemu dogodzimy, choćbyśmy nie wiem, jak się starali. Zawsze znajdzie się ktoś, kto oceni nas po pozorach, weźmie pod uwagę to, jak wyglądamy, nie zastanawiając się nad tym, co mamy do zaoferowania. Teraz wiem, że nie warto przejmować się takimi osobami i osądami. Warto natomiast żyć według własnych zasad, które nikomu nie robią krzywdy, a dzięki którym czujemy się dobrze sami ze sobą. O tym, jak przestać przejmować się tym, co powiedzą inni, pisałam w tym i tym poście. Porównywanie się z innymi też przestało być dla mnie ważne. Lubię czerpać inspirację z dokonań innych osób. Cieszą mnie cele osiągane przez innych, bo wtedy wiem, że swoje cele również mogę osiągnąć. Warto czerpać wiedzę od innych, uczyć się na ich przykładzie, jednak porównywanie się z innymi nie prowadzi do niczego dobrego. Porównując się z innymi, zawsze będziemy gorsi, mniej uzdolnieni, mniej zamożni, leniwi, czy brzydsi. Pora zrozumieć, że każdy z nas jest inny, ma inne zasoby (wiedzę, umiejętności, talent). Porównywanie się z innymi warto zamienić na inspirowanie się dokonaniami tych, którzy są dla nas wzorem, którzy odnieśli sukces w dziedzinie, która również nas interesuje.

Brak akceptacji dla półśrodków: Myślę, że dzięki temu, że zaakceptowałam siebie i swoje dotychczasowe dokonania, trzydzieste urodziny dały mi również możliwość tego, by nie akceptować czegoś, co mi nie odpowiada. Zeszły rok był dla mnie rokiem zmian. Po sześciu latach zmieniłam pracę, a w nowej byłam jedynie 3 miesiące. Oba etaty czegoś mnie nauczyły, poznałam wiele ciekawych osób, jednak nie były to zajęcia, które chciałabym dalej wykonywać, w których czułam się dobrze. Wiedziałam, że docelowo chcę pracować na własny rachunek. Naczytałam się artykułów na temat przejścia z etatu na własną działalność i tego, że nie powinno się tego robić, jeśli nie mamy odpowiednich oszczędności. I wiecie co? Odważyłam się i mimo wszystko założyłam własną działalność. Jak każdy miałam wiele obaw i niepewności, jedyną rzeczą, jakiej byłam pewna to to, że wreszcie jestem w miejscu, które mi odpowiada, że czuję się dobrze, bo robię to, co kocham i co daje mi radość. O zmianie pracy i innych zmianach, jakie zaszły w ciągu ostatniego roku możecie przeczytać w tym poście. Teraz, jeśli czuję, że jakaś sytuacja, czy znajomość mi nie odpowiada, nie godzę się na nią. W pracy spędzamy większość swojego życia i dlatego według mnie praca powinna nam dawać, choć odrobinę satysfakcji, zadowolenia i rozwoju. Jeśli tego nie ma, warto zaryzykować i coś zmienić. Zmiana pracy i założenie działalności to odrębny temat, dlatego może poświęcę mu osobny post. Chcę tylko, abyście wiedzieli, że na pewnym etapie życia przestajemy zadowalać się bylejakością. Warto walczyć o to by życie nas satysfakcjonowało i dawało nam radość taką, jakiej oczekujemy. Warto również na tę satysfakcję zapracować.

Swoboda: To, co obecnie odczuwam to swego rodzaju swoboda. Dotyczy ona zarówno sposobu zachowania się, jak i poczucia, że dobrze mi z samą sobą. Wiem, że nie muszę nikomu nic udowadniać. Nie muszę ubierać się w określony sposób, zachowywać się tak, a nie inaczej, by uwodnić innym, ile jestem warta, gdyż sama znam swoją wartość. Mam wrażenie, że otrzymałam pewną możliwość skorzystania z dotychczasowych wyborów, nauki na własnych błędach po to by kolejne wybory były lepsze i bardziej satysfakcjonujące.

     Czy trzydzieste urodziny coś zmieniły? I tak i nie. W dniu trzydziestych urodzin nie doświadczyłam jakiejś wielkiej obawy, że coś się kończy, a coś zaczyna. Nie zaczęłam się obawiać, że pewne drzwi zamykają się dla mnie bezpowrotnie. Wręcz przeciwnie. Nadal czeka na mnie wiele możliwości i szans. Przestałam czuć presję otoczenia. Owszem są momenty, gdzie uświadamiam sobie, że niektóre koleżanki z liceum mają już dwójkę, czy trójkę dzieci, męża i dom. Jednak to tylko momenty. Nie są one przerażające czy dołujące. Nie chcę się z nimi porównywać, gdyż jak na razie wybrałam inne życie, z którego jestem zadowolona. Myślę, że na wszystko przyjdzie czas.

Jak Wy odbieracie swoje trzydzieste urodziny? Jesteście przed czy po? Macie jakieś obawy?

sobota, 11 czerwca 2016

Ćwiczenia ogólnorozwojowe - wyzwanie na 6 miesięcy (zestaw na czerwiec)



     Bieganie jest dla mnie aktywnością fizyczną, którą uprawiam regularnie od ok. 4 lat. Czasami bieganie uzupełniam wizytą na basenie, ćwiczeniami wykonywanymi w domu lub górskimi wędrówkami. Lubię biegać i jest to czas, w którym mogę przemyśleć wiele spraw i skupić się tylko na sobie. Po maratonie zazwyczaj wprowadzam drobne zmiany do codziennego treningu biegowego. Ostatnio stwierdziłam, że dobrze byłoby uzupełnić bieganie o ćwiczenia ogólnorozwojowe, które pomogą mi wysmuklić i ujędrnić sylwetkę. Do tej pory wykonywałam takie ćwiczenia, gdy nie miałam ochoty na bieganie lub pogoda była niesprzyjająca do wyjścia z domu. Teraz mam na celu wprowadzenie takich ćwiczeń na stałe, by były one uzupełnienie biegania.


Na czerwiec wybrałam następujące ćwiczenia:


Pompki x 15


Pompki w podporze tyłem x 15 (ćwiczenie nr 4 w opisie)


Brzuszki x 15


Brzuszki bokiem x 15 na każdą stronę (ćwiczenie nr 3 w opisie)


Przysiady x 15


Unoszenie nóg x 15 na każdą stronę (ćwiczenie nr 3 w opisie)


Ćwiczenia wykonuję trzy razy w tygodniu, cały zestaw ćwiczeń powtarzam pięć razy. Są to ćwiczenia angażujące zarówno mięśnie rąk, brzucha, pośladków jak i nóg. Ćwiczenia będę zmieniać co miesiąc, tak by wprowadzać coś nowego i nie nudzić się szybko danym zestawem. Myślę, że ćwiczenia ogólnorozwojowe sprawdzą się świetnie u osób, które niekoniecznie biegają, ale chcą popracować nad sylwetką. Zachęcam Was do wzięcia udziału w tym wyzwaniu i ćwiczenia regularnie. Oczywiście pamiętajcie o tym, by ćwiczenia te poprzedzić rozgrzewką i zakończyć rozciąganiem.


Poniżej znajdziecie plan ćwiczeń na czerwiec. Możecie go pobrać tutaj.




Kto z Was się przyłączy?

czwartek, 9 czerwca 2016

Dobre kino (10)





Główną bohaterką filmu „Projektantka” jest Tilly Dunnage, która po latach wraca do rodzinnego miasta. Jej celem jest odnowienie więzi z matką, którą mieszkańcy uważają za dziwaczkę. Tilly pragnie również poznać tajemnicę własnej przeszłości. Jako mała dziewczynka została oskarżona o morderstwo i wywieziona z miasta. Teraz chce dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało. Mieszkańcy miasta są do niej wrogo i nieufnie nastawieni. Większość z nich buduje wokół siebie pozory przyzwoitości i dobrego wychowania. Tak naprawdę każdy z mieszkańców skrywa w sobie jakąś tajemnicę, grzeszki i wady, których nie chce pokazać na zewnątrz. Tilly korzystając ze swoich zdolności krawieckich, zjednuje sobie część kobiet i odmienia ich życie. Dzięki jej pomocy i kreacjom, które wyszły spod jej ręki, kobiety z prowincjonalnego miasteczka stają się pewne siebie i swojej kobiecości. Poznając swoją przeszłość Tilly również zmienia swoje życie, ma szansę na miłość, wparcie i odkrycie przyczyny jej wyjazdu z miasta. Film „Projektantka” jest niezwykle ciekawy, zaskakujący i zabawny. Pokazuje, że ludzie zakompleksieni żyją w oparciu o pozory, krytykują innych, nie widząc własnych przewinień, a osoby odróżniające się od społeczeństwa są przez nich odrzucane. Główna bohaterka wprowadza zamęt do miasta i życia jego mieszkańców i na każdym z nich odniesie to jakiś skutek. 

Ben jest wdowcem i emerytem. Niestety emerytura zaczyna go bardzo nudzić. Podejmuje się różnych zajęć, chodzi na kursy, uprawia sport, uczy się języków. Wreszcie postanawia wziąć udział w programie praktyk dla seniorów i otrzymuje zatrudnienie w firmie internetowej zajmującej się sprzedażą ubrań dla kobiet. Początkowo Ben jest ignorowany przez środowisko i właścicielkę firmy, z czasem współpracownicy obdarzają go zaufaniem i liczą się z jego zdaniem. Właścicielka firmy, Jules, zaprzyjaźnia się z nim i zaczyna stosować z jego rady dotyczące zarówno prowadzenia firmy, jak i życia osobistego. Jules zaczyna korzystać z wiedzy i umiejętności Bena, mimo że jest on emerytem, a zasady działania sklepu internetowego są mu obce. Jules jest silną kobietą, która samodzielnie stworzyła własną markę. Poznaje Bena w trudnym momencie swojego życia. Praca zabiera jej coraz więcej czasu, firma się rozrasta i trudniej jest nią zarządzać w pojedynkę, a Jules nie przepada za delegowaniem zadań. Ben pomaga jej w problemach dotyczących nie tylko firmy, ale również udziela jej życiowych porad i wsparcia. Film jest bardzo przyjemny i zabawny. Myślę, że to dobry film na niedzielny wieczór.

Film „Colonia” opowiada prawdziwą historię dwójki młodych ludzi. Stewardessa Lena, będąc w Chile, spotyka się ze swoim chłopakiem Danielem, który jest aktywistą. W wyniku zamachu stanu i przejęcia władzy przez jutę wojskową para zostaje rozdzielona a chłopak umieszczony w Colonii Dignidad. Lena postanawia zgłosić się do niej dobrowolnie by odnaleźć ukochanego. Przebywając w kolonii, poznaje jej charyzmatycznego przywódcę, który przedstawia się swoim poddanym, jako boży sługa. W kolonii żądzą surowe reguły jej mieszkańcy wykonują ciężką pracę fizyczną, są poddawani karom za niewłaściwe zachowanie. Kolonia jest również przykrywką dla rządu i wojska, gdyż do niej są zsyłani więźniowie polityczni. Film trzyma w napięciu do ostatnich minut i jest bardzo emocjonujący. Najgorsza jest świadomość, że w dobie rozwoju społecznego, technologicznego i gospodarczego takie miejsce jak Colonia Dignidad istniało naprawdę. Szczerze polecam ten film. Nie jest to łatwe kino, ale zdecydowanie warto go obejrzeć.

wtorek, 7 czerwca 2016

Jak biegać w upalne dni?



     Podobno najlepsze warunki do biegania to temperatura 10-12 stopni Celsjusza i lekko zachmurzone niebo. Większość biegaczy biega cały rok i stara się dostosować do pór roku i zmieniającej się pogody. W okresie zimowym zmagamy się z chłodem, zimnym wiatrem i opadami, natomiast latem dają nam w kość upały i słońce. Na początku mojej biegowej historii trudno mi było przyzwyczaić się do biegania w upale, dlatego w okresie letnim rezygnowałam z biegania na rzecz basenu lub ćwiczenia w domu. Obecnie mam w planach kilka biegów jesiennych, dlatego tak ważne jest dla mnie bieganie latem, by utrzymać kondycję i móc poprawić wyniki w czekających mnie biegach. 



Jak biegać w upalne dni i na co zwracać uwagę? Mam dla Was kilka moich sposobów na to, jak biegam w upalne dni i jak radzę sobie z wysoką temperaturą. 

Odpowiednia pora: Przygotowując się do pierwszego maratonu, wypracowałam u siebie nawyk biegania wcześnie rano i tak już zostało. W okresie letnim odchodzę od mojego zwyczaju i częściej biegam wieczorami. Tak naprawdę w czasie letnich miesięcy, gdy doskwiera nam wysoka temperatura, trening powinniśmy zaplanować na wczesne godziny ranne (5-6 rano) lub godziny wieczorne (19-20). Zdecydowanie odradzam bieganie w pełnym słońcu, w godzinach, w których temperatura jest najwyższa, czyli miedzy 11 a 16.

Nawadnianie: Biegając w okresie letnim (ale nie tylko) pamiętajmy o odpowiednim nawodnieniu zarówno przed, w trakcie, jak i po treningu. Proponuję picie wody małymi łyczkami, ale często. Nie powinniśmy wypijać szklanki wody, czy izotoniku na raz, gdyż wcale nie ugasi to naszego pragnienia, a podczas treningu będziemy czuć w żołądku nieprzyjemne chlupanie. W ciepłe i słoneczne dni zabieram ze sobą na trening bidon niezależnie od tego, czy robię 5, czy 15 km. Bardzo lubię wodę z dodatkiem cytryny lub skoku. Nie przepadam natomiast za gotowymi izotonikami. Wole zrobić własny składający się z wody, soku z cytryny, miodu i szczypty soli. W moim przypadku sprawdza się bardzo dobrze.

Strój: W tym przypadku lato ma dla mnie przewagę nad zimą, gdyż nie musimy biegać w kilku warstwach ubrań i jest po prostu wygodniej. Zawsze przed biegiem zabezpieczam moją skórę przed działaniem promieni słonecznych, zazwyczaj stosuję filtr 50 SPF. Preferuję koszulki funkcyjne, które szybko odprowadzają pot, są lekkie i przewiewne. Podobnie jest w przypadku skarpetek. W okresie letnim wybieram te cieńsze, które szybciej wysychają, tak by nie narażać stóp na nieprzyjemne otarcia. Na długie wybiegania zakładam czapkę z daszkiem, jednak robię to sporadycznie.

Trasa: W okresie letnim warto zastanowić się nad zmianą trasy i wybrać taką, które jest bardziej zacieniona. Mogą to być okolice parków, lasów, alejek. Na dłuższe wybiegania można podjechać samochodem do lasu i w takim otoczeniu zrobić trening.

Dystans i tempo: Gdy temperatura jest wysoka, a słońce intensywne tempo naszego biegu może ulec zmianie. W czasie upałów zazwyczaj biegamy ciężej i wolniej, dlatego, jeśli będziemy podsumowywać nasze biegi w upalne dni, nie bądźmy rozczarowani wynikami. Tak naprawdę ważne jest to, że wyszliśmy na trening i daliśmy z siebie wszystko. Myślę, że nie warto katować się i za wszelką cenę robić intensywny trening, jeśli warunki nie są ku temu sprzyjające. 

     Jeżeli przygotowujemy się od zawodów lub zależy nam na tym, by utrzymać biegową kondycję, warto polubić upały i dostosować się do nich na tyle na ile jest to możliwe. Na własnym przykładzie wiem, że warto zmieniać swoje przyzwyczajenia biegowe i trochę eksperymentować tak by trening w gorące dni był dla nas przyjemnością. Polecam Wam sprawdzać na sobie pewne rozwiązania, które mogą Wam pomóc w trakcie treningu. Z czasem sami dojedziecie do wniosku, czy lepiej wam się biega w czapce lub bez, czy wolicie w trakcie treningu pić wodę lub izotonie, biegać rano, czy wieczorem. Myślę, że wszystko zależy od naszego nastawienia. Warto również pamiętać o tym, by trening, tempo, dystans nie były ważniejsze niż nasze zdrowie. Pamiętajmy o zdrowym podejściu do biegania w letnie dni.

Powodzenia!