środa, 18 maja 2016

Ostatnio czytane (3)





"Kwiaty na poddaszu" autorstwa Virginii C. Andrews to ciekawa książka. Opowiada ona historię rodziny Dollangangerów. Po tragicznej śmierci ojca czwórka rodzeństwa zostaje zmuszona do przeprowadzki do rodzinnego domu matki. Gdy dzieci pojawiają się w bogatej rezydencji nieznanych dotąd dziadków zostają umieszczone na poddaszu, gdyż dziadkowie uważają, że są one przeklęte. Dawniej ich matka związała się z bliskim krewnym, przez co rodzice się jej wyrzekli. Teraz, przyzwyczajona do luksusu, po śmierci męża chce wkupić się łaski umierającego ojca i przekonać go do wpisania jej do testamentu. Dzieci uczą się życia na poddaszu. Odwiedza je jedynie babka, która uważa, że są skazane na potępienie i prędzej czy później zaczną się niestosownie zachowywać. Matka karmi je opowieściami o tym, jak wspaniałe będzie ich życie po śmierci dziadka, gdy odziedziczy całą jego fortunę. Z czasem odwiedziny matki stają się, coraz rzadsze. Starsze rodzeństwo zaczyna odgrywać rolę opiekunów wobec młodszych bliźniąt. Organizuje im czas i umila miesiące spędzone na poddaszu.  Dzieci próbują odkryć tajemnicę, jaka wiąże się z ich rodziną oraz wielką posiadłością. Pewnego dnia dowiadują się szokujących faktów i są zmuszeni do działania, które może zaważyć na ich dalszym losie.

Książka jest interesująca i wciągająca. Mogę szczerze powiedzieć, że budzi w czytelniku skrajne uczucia. Już samo zamknięcie kilkuletnich dzieci na poddaszu i przetrzymywanie ich tam przez jakiś czas budzi spore emocje. Przyznaję, że to trudny temat, jednak myślę, że książka jest warta tego, by poświęcić jej czas.

"Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie" Chrissie Wellington to niesamowita biografia, która wspaniale motywuje do pracy nad sobą i przełamywania barier, które w większości są tylko w naszych głowach. Na początku poznajemy niepozorną młodą kobietę, która zawsze lubiła sport i potrafiła go świetnie łączyć z pracą biurową i częstymi wyjazdami związanymi z pomaganiem innym. Na naszych oczach Chrissie zmienia się w silną i zdyscyplinowaną osobę, która stawia wszystko na jedną kartę, postanawia przejść na zawodowstwo i startować w triatlonach. Wraz z poznawaniem losów bohaterki dowiadujemy się, z jakim wyrzeczeniami i wymaganiami muszą zmagać się zawodowi sportowcy. Chrissie bardzo emocjonalnie opisuje zarówno przygotowania do zawodów, udział w nich oraz relacje z pozostałymi zawodnikami. Sama przyznaje, że sport może łączyć jego miłośników, ale również i dzielić. Mimo że będąc w grupie, trenując pod okiem jednego trenera, na starcie jest się zdanym jedynie na siebie. Niektórzy uważają, że autorka jest egoistką, gdyż część swojego życia poświęciła na sport. Ja uważam, że był to jej świadomy wybór podobnie jak liczne podróże i praca w biurokracji. Teraz Chrissie jest już na „sportowej emeryturze”, ale nadal inspiruje ludzi do przełamywania własnych barier i pokonywania słabości. Jej liczne zwycięstwa w Ironman dowodzą tego, że chcieć to móc.

Ja czytałam tę książkę ze sporym zrozumieniem. Nie jest sportowcem zawodowym, ale rozumiem wybory Chrissie i jej miłość do sportu. Sama autorka stwierdza, że podziwia sportowców zawodowych, którzy poświęcają się swojej pasji, ale również, jeśli nie bardziej, podziwia sportowców amatorów, którzy mimo licznych obowiązków, posiadania rodziny, pracy, potrafią przygotować się do tak wymagających zawodów, jak Ironman i osiągać wspaniałe wyniki. Uważam, że nie jest to książka tylko dla biegaczy. Myślę, że każdy, dla którego sport jest częścią dnia, a nie koniecznością, czy obowiązkiem znajdzie w niej mnóstwo motywacji.

"Piąta Aleja, piąta rano" autorstwa Sama Wassona to świetna opowieść o tym, jak w latach sześćdziesiątych wyglądało Hollywood i jak powstawały filmy, które dziś są klasykami kina. Autor wnikliwie zapoznał się zarówno z kulisami powstawania filmu „Śniadanie u Tiffany'ego”, jak i biografiami jego twórców i aktorów. Dzięki niemu możemy zagłębić się w tajemnice powstawania filmu, poznać metody działania, relacje, jakie występowały między aktorami, reżyserem i współtwórcami. Myślę, że jest to książka nie tylko dla miłośników Audrey Hepburn i jej wizerunku w „Śniadaniu u Tiffany'ego”, ale również dla osób, które lubią stare, dobre kino. Książka świetnie opisuje zwyczaje panujące w Hollywood, wymagania, jakim musiały sprostać powstające wtedy filmy, modę, czy kulturę. 

Dzięki tej książce dowiedziałam się wielu nowych rzeczy na temat mojego ulubionego filmu i z chęcią obejrzę go jeszcze raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz