poniedziałek, 22 lutego 2016

Jak pokonałam strach i nauczyłam się pływać?



     Nie napiszę w tym poście, że nauka pływania była dla mnie łatwa i przyjemna. Każdy, kto zmagał się z przełamaniem strachu wie, że nawet jeśli bardzo czegoś chcemy, może on skutecznie zniweczyć nasze wysiłki. Pamiętam, że do nauki pływania pochodziłam kilka razy. Na początku (jak chyba każdy) w podstawówce. Całą klasą wyjeżdżaliśmy na basen i uczyliśmy się pływać. Podczas jednych z zajęć, gdy nauczycielka kazała nam przepłynąć mały basen w poprzek, przytopiłam się i to skutecznie odstraszyło mnie od dalszej nauki. Gdy moja grupa kontynuowała zajęcia na dużym basenie, ja nadal uczyłam się indywidualnie z innym nauczycielem. Niestety to nie pomogło. Później pod koniec podstawówki również mieliśmy zajęcia na basenie. Nie przyniosły one większych efektów. Następnie podczas pierwszego roku studiów, część zajęć z wychowania fizycznego spędzaliśmy na basenie lub siłowni. W tym okresie powoli przekonywałam się do nauki pływania i coraz częściej marzyłam o tym, by pokonać swój lęk i nauczyć się pływać. Po paru latach stwierdziłam, że coś z tym marzeniem trzeba zrobić i rozpoczęłam naukę pod okiem mojego chłopaka, który jest ratownikiem i parę lat temu prowadził zajęcia z nauki pływania. 

Sami zapewne wiecie, że ucząc się czegoś pod okiem bliskiej osoby, może dojść do kłótni i nieporozumień. Ta druga strona czasami nie rozumie, że można się czegoś bać i wątpić we własne siły. Podobnie było w naszym przypadku. On nie rozumiał tego, że się boję, ja nie przyjmowałam do wiadomości tego, że coś już potrafię i mogłabym przejść z wypłaconego na głębszy tor. Z czasem dogadaliśmy się, jaki sposób nauki przemawia do mnie. Myślę, że z dziećmi jest łatwiej. One nie zastanawiają się nad tym, czy utrzymają się na wodzie, czy zdołają przepłynąć cały basen, po prostu czerpią z tego radość. Czasami z zazdrością i podziwem patrzę na dzieciaki na basenie, które bez obaw wskakują do wody i po prostu płyną. My dorośli chyba za bardzo analizujemy i poddajemy pod wątpliwość nasze umiejętności. 



Naukę pływania zaczęłam jesienią 2014 roku na torze wypłaconym, natomiast pewnie podczas pływania poczułam się po ok. 6 miesiącach nauki, kiedy to przepłynęłam głęboki tor. Nie będę tutaj pisać o stylach, technice, oddechu, gdyż nie tylko o to tutaj chodzi. O tym możecie dowiedzieć się od instruktora lub ratownika. Chciałam natomiast wskazać, co było dla mnie ważne podczas tej nauki:

Postaw na zajęcia indywidualne: Tak jak wspomniałam, uczyłam się pływać pod okiem mojego chłopaka. Na basen chodziliśmy średnio raz w tygodniu. Zaczęłam od toru wypłaconego i kilku krótkich ćwiczeń jak utrzymywanie się na wodzie, prawidłowe oddychanie, technika pływania itp. Na początku pływałam z deską i dobrze wspominam te ćwiczenia. Dla osób, które boją się wody, mają nieprzyjemne doświadczenia, jeśli chodzi o naukę pływania, takie drobne kroki i stopniowe przekonywanie się może zdziałać wiele dobrego. Po jakimś czasie, gdy przekonałam się do nauki pływania, doskonaliłam technikę nadal na torze wypłaconym. Po paru miesiącach przeszłam na głębszy tor. Myślę, że nauka pływania poprzez indywidualne lekcje z trenerem lub ratownikiem to świetne rozwiązanie dla osób, które wiele razy próbowały nauczyć się pływać oraz dla tych, które boją się wody. Dobrze jest porozmawiać wcześniej z trenerem, powiedzieć, dlaczego mamy problem z nauką pływania, co nas niepokoi. Dzięki indywidualnym zajęciom nauczyciel skupia się na nas, doradza, prezentuje sposób pływania oraz dostrzega postępy.

Zaufaj trenerowi: Chcąc zdobyć nowe umiejętności, musimy mieć zaufanie do osoby, która nas uczy. Pisałam o tym we wpisie dotyczącym moich zajęć na ściance wspinaczkowej. Trener, czy ratownik wie troszkę więcej o pływaniu niż my i pracował z różnymi osobami. Dlatego warto mu zaufać, gdyż wspólnym celem nauczyciela i ucznia jest zdobycie danych umiejętności.

Zostaw myślenie za sobą: Zamiast analizować, zastanawiać się, czy dam radę, roztkliwiać nad tym, czego jeszcze nie potrafię albo, co mi nie wychodzi lepiej ćwiczyć i udoskonalać technikę. Wiem, że czasem trudno się przemóc i nieprzyjemne doświadczenia oraz strach biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Uwierzcie mi warto czasem przestać myśleć i skupić się na tym, czego mamy się nauczyć. Skierujcie swoją uwagę i swoje myśli na realizacji kolejnych drobnych kroków bez zastanawiania się, czy warto, czy mi się chce, czy umiem. Jeśli głowę zajmą negatywne myśli i strach, nauka będzie o wiele trudniejsza.

Zaprzyjaźnij się z metodą drobnych kroków: Gdy już podłapałam technikę pływania kraulem, czy krytą żabką doskonaliłam ją na torze wypłaconym. Później przeszłam na głęboki tor nadal z deską do pływania. Po jakimś czasie odważyłam się na to, by przepłynąć głęboki basen samodzielnie. Cały ten proces trwał około pół roku. Jak sami widzicie, nie nauczyłam się pływać z dnia na dzień. Nie raz miałam wątpliwości czy umiem pływać na tyle, by pójść na głębszy tor. Czasem trzeba zaakceptować to, że nauka pewnych rzeczy trwa jakiś czas. I warto dać sobie ten czas. Jedni mogą nauczyć się pływać w miesiąc innym może to zająć kilak miesięcy. Ważne jest to, by chcieć. Chcieć ćwiczyć, doskonalić się, chcieć przełamać strach. Nic nie przychodzi tak od razu. Warto być cierpliwym i wytrwałym w nauce.

Wyczuj odpowiedni moment: Przyznaję, że jestem uparta. Nie raz podczas nauki pływania słyszałam, że umiem pływać już na tyle dobrze, by pożegnać się z torem wypłaconym. Jednak sama musiałam się do tego przekonać. Przechodząc na głębszy tor, znów zaczynałam od deski lub pianki, dzięki której czułam się pewniej. Myślę, że jeśli nauka pływania kojarzy się komuś z przymusem, to nie przyniesie ona nic dobrego. Trener też musi poznać osobę, którą uczy i dać jej trochę czasu na to, by zaakceptowała nabyte umiejętności oraz poczyniła kolejne kroki. Po przejściu na głębszy tor coraz częściej chodziłam na basen sama. Czułam się na tyle swobodnie, że bywały dni, gdzie sama chętnie wybierałam się na basen. Podczas jednego z takich dni pierwszy raz przepłynęłam głęboki tor. Nie rozmyślałam nad tym, czy dam radę. Po prostu poczułam, że to ten moment i że nic mi nie grodzi.

Nie wstydź się: Czasami wstyd powstrzymuje nas przed tym, by zrealizować to, o czym od dawna myślimy. Nie ukrywam, że na początku nauki pływania czułam się niepewnie i trochę głupio, tym bardziej że zaczynałam od toru wypłaconego, a siedmioletnia dziewczynka obok bez lęku pływała na głębokim torze. Chcąc się czegoś nauczyć, musimy zostawić wstyd i strach gdzieś w tyle. Podobnie jak z nadmiernym analizowaniem i zastanawianiem się, czy się uda. Warto próbować, dostrzegać postępy, jakie robimy i skupiać się na pozytywach. Nauka pływania to wielokrotne ćwiczenia, nie tylko techniki, ale również silnej woli i pewności siebie.

Obecnie pływanie jest dla mnie urozmaiceniem lub uzupełnieniem codziennego treningu, jakim jest bieganie. Bywają dni, kiedy wolę pójść na basen niż biegać. Nadal zdarzają się momenty, podczas których czuję się trochę niepewnie na basenie. Najczęściej jest tak wtedy, gdy dużo osób pływa na jednym torze. Staram się wtedy pływać przy murku lub linie oddzielającej tory. Jeszcze nie wiem, jak to będzie z moim pływaniem na przykład na otwartym morzu lub jeziorze. Wiem natomiast, że spróbuję swoich sił podczas najbliższych wakacji.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że nauka pływania nie jest dla każdego łatwa. Podczas mojej nauki nie raz denerwowałam się, bo coś mi nie wychodziło lub wzbraniałam się przed kolejnym krokiem, gdyż nie byłam pewna swoich umiejętności. Teraz wiem, że warto było spróbować i podjąć to wyzwanie. Mam nadzieję, że ci z Was, którzy od jakiegoś czasu zmagają się z pokonaniem strachu, zmobilizują się do działania. Ja nauczyłam się pływać i teraz wizyta na basenie to dla mnie relaks i przyjemna aktywność fizyczna.

4 komentarze:

  1. Sama chciałabym się przełamać i zacząć przygodę z pływaniem, ale póki co nie ma ku temu okazji, a ja też mam mnóstwo wymówek żeby ich nie stwarzać. Ale masz rację, że trzeba się przełamać bo inaczej będę czekać na wieczne nigdy :) Gratuluję, że się udało! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i szczerze polecam! Wiem, że przełamanie strachu przed wodą i pływaniem może być trudne, ale warto.

      Usuń
  2. O, to mamy sporo wspólnego. Kilka lat temu miałam niby niegroźnie wyglądający wypadek na basenie. Tak się jednak przeraziłam, że do dzisiaj boję się pływać. Pora pokonać ten lęk, bo pływanie jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szczerze polecam i trzymam kciuki :)

      Usuń