środa, 24 lutego 2016

Muzyka nie tylko do biegania - 5 piosenek, które dodają sił cz. II



     W tym poście przedstawiłam Wam pięć piosenek, których słucham podczas biegania i które dodają mi sił. Dziś mam dla Was kolejną piątkę. Myślę, że te piosenki polubią nie tylko ci z Was, którzy biegają. Według mnie to świetne utwory, które dodają nam energii i sprawdzą się podczas każdej aktywności fizycznej. Zachęcam Was również do podzielenia się w komentarzach muzyką, która dodaje Wam sił podczas ćwiczeń.








poniedziałek, 22 lutego 2016

Jak pokonałam strach i nauczyłam się pływać?



     Nie napiszę w tym poście, że nauka pływania była dla mnie łatwa i przyjemna. Każdy, kto zmagał się z przełamaniem strachu wie, że nawet jeśli bardzo czegoś chcemy, może on skutecznie zniweczyć nasze wysiłki. Pamiętam, że do nauki pływania pochodziłam kilka razy. Na początku (jak chyba każdy) w podstawówce. Całą klasą wyjeżdżaliśmy na basen i uczyliśmy się pływać. Podczas jednych z zajęć, gdy nauczycielka kazała nam przepłynąć mały basen w poprzek, przytopiłam się i to skutecznie odstraszyło mnie od dalszej nauki. Gdy moja grupa kontynuowała zajęcia na dużym basenie, ja nadal uczyłam się indywidualnie z innym nauczycielem. Niestety to nie pomogło. Później pod koniec podstawówki również mieliśmy zajęcia na basenie. Nie przyniosły one większych efektów. Następnie podczas pierwszego roku studiów, część zajęć z wychowania fizycznego spędzaliśmy na basenie lub siłowni. W tym okresie powoli przekonywałam się do nauki pływania i coraz częściej marzyłam o tym, by pokonać swój lęk i nauczyć się pływać. Po paru latach stwierdziłam, że coś z tym marzeniem trzeba zrobić i rozpoczęłam naukę pod okiem mojego chłopaka, który jest ratownikiem i parę lat temu prowadził zajęcia z nauki pływania. 

Sami zapewne wiecie, że ucząc się czegoś pod okiem bliskiej osoby, może dojść do kłótni i nieporozumień. Ta druga strona czasami nie rozumie, że można się czegoś bać i wątpić we własne siły. Podobnie było w naszym przypadku. On nie rozumiał tego, że się boję, ja nie przyjmowałam do wiadomości tego, że coś już potrafię i mogłabym przejść z wypłaconego na głębszy tor. Z czasem dogadaliśmy się, jaki sposób nauki przemawia do mnie. Myślę, że z dziećmi jest łatwiej. One nie zastanawiają się nad tym, czy utrzymają się na wodzie, czy zdołają przepłynąć cały basen, po prostu czerpią z tego radość. Czasami z zazdrością i podziwem patrzę na dzieciaki na basenie, które bez obaw wskakują do wody i po prostu płyną. My dorośli chyba za bardzo analizujemy i poddajemy pod wątpliwość nasze umiejętności. 



Naukę pływania zaczęłam jesienią 2014 roku na torze wypłaconym, natomiast pewnie podczas pływania poczułam się po ok. 6 miesiącach nauki, kiedy to przepłynęłam głęboki tor. Nie będę tutaj pisać o stylach, technice, oddechu, gdyż nie tylko o to tutaj chodzi. O tym możecie dowiedzieć się od instruktora lub ratownika. Chciałam natomiast wskazać, co było dla mnie ważne podczas tej nauki:

Postaw na zajęcia indywidualne: Tak jak wspomniałam, uczyłam się pływać pod okiem mojego chłopaka. Na basen chodziliśmy średnio raz w tygodniu. Zaczęłam od toru wypłaconego i kilku krótkich ćwiczeń jak utrzymywanie się na wodzie, prawidłowe oddychanie, technika pływania itp. Na początku pływałam z deską i dobrze wspominam te ćwiczenia. Dla osób, które boją się wody, mają nieprzyjemne doświadczenia, jeśli chodzi o naukę pływania, takie drobne kroki i stopniowe przekonywanie się może zdziałać wiele dobrego. Po jakimś czasie, gdy przekonałam się do nauki pływania, doskonaliłam technikę nadal na torze wypłaconym. Po paru miesiącach przeszłam na głębszy tor. Myślę, że nauka pływania poprzez indywidualne lekcje z trenerem lub ratownikiem to świetne rozwiązanie dla osób, które wiele razy próbowały nauczyć się pływać oraz dla tych, które boją się wody. Dobrze jest porozmawiać wcześniej z trenerem, powiedzieć, dlaczego mamy problem z nauką pływania, co nas niepokoi. Dzięki indywidualnym zajęciom nauczyciel skupia się na nas, doradza, prezentuje sposób pływania oraz dostrzega postępy.

Zaufaj trenerowi: Chcąc zdobyć nowe umiejętności, musimy mieć zaufanie do osoby, która nas uczy. Pisałam o tym we wpisie dotyczącym moich zajęć na ściance wspinaczkowej. Trener, czy ratownik wie troszkę więcej o pływaniu niż my i pracował z różnymi osobami. Dlatego warto mu zaufać, gdyż wspólnym celem nauczyciela i ucznia jest zdobycie danych umiejętności.

Zostaw myślenie za sobą: Zamiast analizować, zastanawiać się, czy dam radę, roztkliwiać nad tym, czego jeszcze nie potrafię albo, co mi nie wychodzi lepiej ćwiczyć i udoskonalać technikę. Wiem, że czasem trudno się przemóc i nieprzyjemne doświadczenia oraz strach biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Uwierzcie mi warto czasem przestać myśleć i skupić się na tym, czego mamy się nauczyć. Skierujcie swoją uwagę i swoje myśli na realizacji kolejnych drobnych kroków bez zastanawiania się, czy warto, czy mi się chce, czy umiem. Jeśli głowę zajmą negatywne myśli i strach, nauka będzie o wiele trudniejsza.

Zaprzyjaźnij się z metodą drobnych kroków: Gdy już podłapałam technikę pływania kraulem, czy krytą żabką doskonaliłam ją na torze wypłaconym. Później przeszłam na głęboki tor nadal z deską do pływania. Po jakimś czasie odważyłam się na to, by przepłynąć głęboki basen samodzielnie. Cały ten proces trwał około pół roku. Jak sami widzicie, nie nauczyłam się pływać z dnia na dzień. Nie raz miałam wątpliwości czy umiem pływać na tyle, by pójść na głębszy tor. Czasem trzeba zaakceptować to, że nauka pewnych rzeczy trwa jakiś czas. I warto dać sobie ten czas. Jedni mogą nauczyć się pływać w miesiąc innym może to zająć kilak miesięcy. Ważne jest to, by chcieć. Chcieć ćwiczyć, doskonalić się, chcieć przełamać strach. Nic nie przychodzi tak od razu. Warto być cierpliwym i wytrwałym w nauce.

Wyczuj odpowiedni moment: Przyznaję, że jestem uparta. Nie raz podczas nauki pływania słyszałam, że umiem pływać już na tyle dobrze, by pożegnać się z torem wypłaconym. Jednak sama musiałam się do tego przekonać. Przechodząc na głębszy tor, znów zaczynałam od deski lub pianki, dzięki której czułam się pewniej. Myślę, że jeśli nauka pływania kojarzy się komuś z przymusem, to nie przyniesie ona nic dobrego. Trener też musi poznać osobę, którą uczy i dać jej trochę czasu na to, by zaakceptowała nabyte umiejętności oraz poczyniła kolejne kroki. Po przejściu na głębszy tor coraz częściej chodziłam na basen sama. Czułam się na tyle swobodnie, że bywały dni, gdzie sama chętnie wybierałam się na basen. Podczas jednego z takich dni pierwszy raz przepłynęłam głęboki tor. Nie rozmyślałam nad tym, czy dam radę. Po prostu poczułam, że to ten moment i że nic mi nie grodzi.

Nie wstydź się: Czasami wstyd powstrzymuje nas przed tym, by zrealizować to, o czym od dawna myślimy. Nie ukrywam, że na początku nauki pływania czułam się niepewnie i trochę głupio, tym bardziej że zaczynałam od toru wypłaconego, a siedmioletnia dziewczynka obok bez lęku pływała na głębokim torze. Chcąc się czegoś nauczyć, musimy zostawić wstyd i strach gdzieś w tyle. Podobnie jak z nadmiernym analizowaniem i zastanawianiem się, czy się uda. Warto próbować, dostrzegać postępy, jakie robimy i skupiać się na pozytywach. Nauka pływania to wielokrotne ćwiczenia, nie tylko techniki, ale również silnej woli i pewności siebie.

Obecnie pływanie jest dla mnie urozmaiceniem lub uzupełnieniem codziennego treningu, jakim jest bieganie. Bywają dni, kiedy wolę pójść na basen niż biegać. Nadal zdarzają się momenty, podczas których czuję się trochę niepewnie na basenie. Najczęściej jest tak wtedy, gdy dużo osób pływa na jednym torze. Staram się wtedy pływać przy murku lub linie oddzielającej tory. Jeszcze nie wiem, jak to będzie z moim pływaniem na przykład na otwartym morzu lub jeziorze. Wiem natomiast, że spróbuję swoich sił podczas najbliższych wakacji.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że nauka pływania nie jest dla każdego łatwa. Podczas mojej nauki nie raz denerwowałam się, bo coś mi nie wychodziło lub wzbraniałam się przed kolejnym krokiem, gdyż nie byłam pewna swoich umiejętności. Teraz wiem, że warto było spróbować i podjąć to wyzwanie. Mam nadzieję, że ci z Was, którzy od jakiegoś czasu zmagają się z pokonaniem strachu, zmobilizują się do działania. Ja nauczyłam się pływać i teraz wizyta na basenie to dla mnie relaks i przyjemna aktywność fizyczna.

wtorek, 16 lutego 2016

Wycisz swoje myśli



     Czy Wy również przed snem macie gonitwę myśli? Czy podobnie jak ja w momencie nawarstwienia się problemów macie wrażenie, że wszystko idzie nie tak? Takie chwile mogą negatywnie wpłynąć na nasz nastrój. Mam kilka sposobów na to, w jaki sposób uspokoić swoje myśli i postarać się zdystansować do trudnych sytuacji.



Kontakt z naturą – spacer działa na mnie szczególnie uspokajająco. Przepadam za spędzaniem czasu w lesie lub miejskim parku. Kontakt z naturą sprawia, że dostrzegam piękno w prostocie, w tym, co nas otacza. Wystarczy, że wsłucham się w śpiew ptaków lub szelest drzew i moje problemy wydają się mniejsze.

Lista niepokojących myśli – w momencie, gdy problemy się nawarstwiają, mam wrażenie, że nic nie mogę na to poradzić lub wszystko idzie nie tak, jak powinno, spisuję listę takich myśli. Czasem zawieram w niej najbardziej banalne sprawy, które nie dają mi spokoju. Po wypisaniu wszystkich męczących mnie problemów czuję ulgę. Ponadto uświadamiam sobie, że wszystko to, co zapisałam na kartce, nie jest już takie straszne i mogę znaleźć rozwiązanie na dany problem.

Rozmowa z bliską osobą – w trudnych momentach rozmowa z kimś bliskim, kto nas dobrze zna, może być bardzo pomocna. Gdy problemy się nawarstwiają, zdarza mi się je wyolbrzymiać i dramatyzować. W takich chwilach bliska osoba uświadamia mi, że część problemów wcale nie jest taka straszna i pomaga mi się zdystansować do tego, co mnie niepokoi.

Medytacja – myślę, że to świetny sposób na wyciszenie i uspokojenie myśli. Jakiś czas temu medytowałam wczesnym rankiem, obecnie wieczorami lubię powstrzymać gonitwę myśli poprzez skupienie się na moim oddechu i przywołanie pozytywnych wspomnień. Do medytacji możecie używać gotowych nagrań, dzięki którym będziecie mogli się zrelaksować. Wystarczy też, że usiądziecie w ciszy i wsłuchacie się we własny oddech.

Momenty, w których problemy nawarstwiają się, nie są dla nas łatwe. W takich chwilach wątpimy we własne możliwości i wyolbrzymiamy problemy. Przedstawiłam Wam moje sposoby na to, w jaki sposób staram się uspokoić i zdystansować do tego, co mnie spotyka.

Jakie są Wasze sposoby na wyciszenie i zdystansowanie się do problemów?

sobota, 6 lutego 2016

Jak czytać więcej książek?






     Myślę, że wielu za nas stawia sobie za noworoczny cel czytanie większej ilości książek. Ja również wyznaczyłam sobie takie wyzwanie. W moim przypadku są to 2 książki miesięcznie i połowa lub cała książka po angielsku. Wiem, że nie jest to zatrważająca ilość, gdyż są osoby, które czytają minimum jedną książkę tygodniowo, co miesięcznie daje niezły wynik. Ja jednak postawiłam sobie za cel czytanie, co najmniej 2 książek i jak na razie, biorąc pod uwagę styczeń i początek lutego, idzie mi całkiem nieźle. Tylko jak to zrobić, by czytać więcej książek? Jak mieć na to czas? Przedstawiam Wam kilka moich sposobów:

- Znajdź czas na czytanie - W jaki sposób to zrobić? Bardzo prosto. Zastanów się, na co najwięcej poświęcasz czas i co nie jest warte twojej uwagi. Może się okazać, że przesiadujesz przed telewizorem, oglądając wszystko „jak leci”, przeglądasz strony internetowe lub to, co inni zamieścili na portalach społecznościowych. Najgorsze jest to, że poświęcając czas na tego typu czynności, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak szybko on mija. Czasami zasiadamy przed komputerem tylko po to, by sprawdzić pocztę, a później okazuje się, że minęły już 2 godziny na bezczynnym przeglądaniu stron. Zamiast marnować czas na oglądanie telewizji, czy bycie online, przeznacz go na czytanie. Za każdym razem, gdy będziesz chciał włączyć telewizor, weź do ręki książkę. Gwarantuję, że przyniesie to lepsze efekty. O tym jak odnaleźć stracony czas pisałam w tym poście.

- Określ minimum - Ustal sobie minimalną ilość stron, jaką będziesz czytać codziennie. Może to być jedna strona, pięć lub cały rozdział. Ważne jest to, by każdego dnia sięgnąć po książkę i przeczytać parę stron. Jednego dnia możemy mieć czas na to, by przeczytać zaledwie stronę lub dwie, innego znacznie więcej. Jednak biorąc pod uwagę cały miesiąc, już jest to jakiś postęp. Pamiętajcie, że duże cele zaczynają się od tych mniejszych.

- Miej książkę zawsze przy sobie - Całkiem niedawno miałam kilka wizyt u lekarzy i w kolejce spędziłam łącznie kilkadziesiąt minut. Zamiast bezczynnie siedzieć w poczekalni, grać na telefonie, czy przeglądać portale społecznościowe wyjęłam książkę i przeczytałam parę stron. Czasem noszenie przy sobie książki nie jest wygodne, tym bardziej, jeśli jest ona pokaźnych rozmiarów, a moja torebka nie mieści nawet formatu A5. W takich przypadkach świetnie sprawdza się czytnik książek. Myślę, że posiadanie przy sobie książki w każdej sytuacji jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Czas spędzony w kolejce do lekarza, na dojazdach do pracy, czy na uczelnię zawsze możemy ciekawie wykorzystać.

- Wypracuj u siebie nawyk codziennego czytania - Nawyk, o którym piszę, wiąże się z określeniem minimalnej ilości stron, jaką sobie założyliśmy. Każdy z nas miewa luźniejsze i bardziej pracowite dni. Ważne jest to, by również czytanie książek stało się codzienną czynnością tak jak mycie zębów czy zjedzenie obiadu. Jeśli czytanie wejdzie nam w nawyk, z pewnością odzwierciedli się to w ilości przeczytanych książek.

- Określ czas na czytanie - W moim przypadku są to zazwyczaj wieczory. Wtedy mam najwięcej wolnego czasu. W ciągu dnia staram się wypełnić wszystkie założone sobie cele i nie pracować wieczorami. W tygodniu każdego wieczora czytam parę stron, natomiast w weekend lubię sięgnąć po książkę tuż po przebudzeniu lub spędzić z nią całe popołudnie. Myślę, że planując dany dzień lub tydzień warto zaznaczyć sobie w kalendarzu/organizerze/notesie czas właśnie na czytanie. Tak naprawdę jest to czas, który poświęcamy nie tylko na czytanie, ale również na relaks, czy rozwój.

W dobie pośpiechu, nawału informacji i obowiązków czasem trudno jest się zatrzymać i poświęcić czas na coś przyjemnego. Często mówimy sobie „poczytam w weekend”, „w święta znajdę więcej czasu”, „sięgnę po książkę, gdy obejrzę serial”… Tak naprawdę, jeśli nie wypracujemy u siebie nawyku codziennego czytania, takie założenia nie będą miały sensu. Ważne jest to by znaleźć czas na czytanie codziennie. 

Jakie są Wasze sposoby na to, by czytać więcej książek?

czwartek, 4 lutego 2016

Muzyka nie tylko do biegania - 5 piosenek, które dodają sił cz. I


     Aktywność fizyczna jest zdecydowanie przyjemniejsza, jeśli towarzyszy jej muzyka. Przy dynamicznych rytmach nie tylko zapominamy o wysiłku, ale mamy również więcej energii do wykonywania kolejnych ćwiczeń. Myślę, że każdy z nas ma czasem chwile zwątpienia i słabości. O tym, że niekiedy po prostu nie chce mi się wyjść pobiegać, pisałam w tym poście. Czasami podczas treningu dopada mnie zwątpienie i zmęczenie. Wtedy mam ochotę skrócić dystans i wcześniej wrócić do domu. W takich chwilach przydają mi się poniższe piosenki. Wiem, że jest to mieszkanka różnych wykonawców i stylów muzycznych. Dzięki ich energicznym rytmom zwiększam tempo lub wydłużam dystans planowanego biegu. Mój humor momentalnie się poprawia, a myśli, że mogłabym wcześniej skończyć trening, odchodzą w zapomnienie. Mam nadzieję, że poniższe piosenki przydadzą Wam się podczas treningu, niezależnie od tego, czy biegacie, czy uprawiacie inny sport. 







Podzielcie się w komentarzach Waszymi ulubionymi piosenkami, które dodają Wam sił w czasie treningu.