środa, 13 stycznia 2016

To był rok życiówek i życiowych zmian!



     Bez wątpienia rok 2015 to dla mnie rok zmian w różnych dziedzinach mojego życia. Mijający rok dostarczył mi wielu wrażeń i wyzwań, z którymi musiałam się zmierzyć. Wielu z nas obawia się zmian i tej niepewności, jaką ze sobą niosą. Ja również z ostrożnością i obawą do nich podchodzę, jednak wiem, że zmiany są częścią naszego życia i to, jakie będą ich skutki, zależy w dużym stopniu od nas. Do zmian, z jakimi ja musiałam się zmierzyć w ubiegłym roku, mogę zaliczyć:

-przeprowadzkę – każdy, kto decyduje się na wyprowadzkę z rodzinnego domu i zamieszkanie z kimś wie, że wiąże się z tym sporo emocji. Dla mnie była to trudna decyzja. Oczywiście bardzo się z niej cieszyłam, jednak miałam kilka obaw. Każdy z nas ma własne przyzwyczajenia, sposób spędzania wolnego czasu, czy nawyki, a mieszkanie z kimś bardzo szybko wartościuje to, w jaki sposób żyjemy. Decydując się na życie z drugą osobą, uczymy się kompromisów i tego, że nie jesteśmy już sami, a podejmując pewne decyzje, musimy się liczyć również z tym, czego chce nasza druga połówka. Dla mnie przeprowadzka była trudnym czasem, a docieranie się charakterów przysporzyło mi trochę nerwów. Teraz wiem, że było warto.

- zmiana pracy -  przez 6 lat pracowałam, jako pracownik administracyjno – biurowy. Po ukończeniu studiów (architektura wnętrz) otrzymałam propozycję zmiany pracy (specjalista ds. PR). Nie była to praca w zawodzie, jako projektanta wnętrz, ale była związana z tą branżą. Powiem szczerze, że rezygnacja z pracy, w której spędziłam sporo czasu, przyniosła mi zarówno strach przed tym, co nieznane, jak i radość z powodu rozpoczęcia pracy w branży, która mnie interesuje.

- rezygnacja z nowej pracy – w nowej pracy spędziłam niewiele czasu. Bardzo szybko zdałam sobie sprawę z tego, że to nie moja bajka. Nie chciałam spędzić kolejnych lat na stanowisku, na którym nie czułam, że się spełniam.  Ponadto atmosfera i specyfika pracy, na jaką nie mogłam się zgodzić, wpływały na to, że w nowej pracy źle się czułam. Nie żałuję tego, że zmieniłam pracę i że po dość krótkim czasie zrezygnowałam z nowego stanowiska. Nowa praca utwierdziła mnie w przekonaniu, że chcę być architektem wnętrz i na chwilę obecną nie zadowolę się innym stanowiskiem, czy inną branżą.

- założenie sklepiku z plakatami – to był jeden z tych celów, które od ponad roku chodziły mi pogłowie, a wciąż ociągałam się z ich realizacją. Czy Wy też tak macie? Realizacja tego celu zajęła mi kilka dni, a satysfakcja jest ogromna. Czasami warto po prostu zacząć działać, zamiast ciągle planować i tym samym odkładać realizację na później. Jeśli jesteście zainteresowanie, mój sklepik możecie odwiedzić tutaj.

- założenie własnej działalności – było konsekwencją wcześniejszych decyzji. Wszystkie zdarzenia, jakie wcześniej mnie spotkały, decyzje, jakie podjęłam, prowadziły po prostu do tego punktu. Decyzja o założeniu działalności gospodarczej również dostarczyła mi wielu obaw i niepewności. Jednak mimo strachu przed tym, jak działać będzie moja firma, wiem, że teraz jestem na swoim miejscu. To moja bajka. Nie praca w biurze, nie, jako specjalista ds. PR, ale jako architekt wnętrz. Wiem, że może być ciężko, jednak dawno nie czułam, że jestem na swoim miejscu tak jak teraz.

Może ten post będzie miał zbyt wiele prywaty, ale sami widzicie, że w ciągu jednego roku w naszym życiu może zajść wiele zmian. Chciałam wam tylko pokazać, że warto się im poddawać i nie bać się tego, co nowe.



Miniony rok to poza zamianami życiowymi również życiówki w bieganiu, z których jestem szalenie dumna. Teraz mogę powiedzieć, że w 2015 roku:

- poprawiłam czas na maratonie o 30 min w porównaniu do maratonu z 2014 roku

- osiągnęłam cele, jakie sobie postawiłam, jeśli chodzi o czas na 5 i 10 km

- poprawiłam czas na półmaratonie.

Poza tym osiągnęłam kilka sportowych zamierzeń m.in. nauczyłam się pływać. 

Patrząc na cele, jakie postawiłam sobie na początku 2015 roku, mogę śmiało powiedzieć, że wiele z nich osiągnęłam, a z wyników jestem bardzo dumna. Na mojej liście były cele, z którymi nosiłam się o wiele dłużej niż rok. Były gdzieś tam z tyłu mojej głowy i ciągle o nich myślałam. Poza tym kilka celów pozostało niezrealizowanych lub osiągniętych połowicznie, ale od czego jest kolejny rok?

Myślę, że wyzwania, jakie przed sobą postawiłam w roku 2016, są szczególnie związane z decyzjami, jakie podjęłam w minionym roku. Wiele z nich odnosi się do biegania, aktywności fizycznej i osobistych, drobnych zamierzeń, które wpływają na nasz rozwój. Może napiszę o tym w innym poście.

Jak oceniacie miniony rok? Jakie są Wasze zamierzenia na rok 2016?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz