poniedziałek, 18 stycznia 2016

Moje sposoby na to, jak konsekwentnie zrealizować noworoczne postanowienia



     Na początku nowego roku wielu z nas stawia przed sobą postanowienia, które chce zrealizować. Nie ma nic w tym dziwnego, skoro rozpoczęcie nowego roku kojarzy się z zamykaniem starych spraw, wchodzeniem w nowy okres i wprowadzaniem zmian. A zmiany mogą być różne. Możemy zapragnąć zmienić swoje ciało (schudnąć, zadbać o siebie, zmienić garderobę), sytuację zawodową (zmiana pracy, otwarcie własnej działalności), miejsce zamieszkania (przeprowadzki, podróże), czy podejście do różnych spraw (budowanie w sobie poczucia własnej wartości, optymizmu, wdzięczności i akceptacji tego, czego zmienić nie możemy). Każdy z nas ma takie postanowienia i nie ma nic w tym dziwnego, czy złego. Uważam, że życie bez stawiania sobie wymagań i opracowywania planów ich realizacji jest jałowe. Ja co roku stawiam przed sobą jakieś wyzwania. Lubię podsumować mijający rok i zastanowić się nad tym, co było dobre, co się zmieniło i jakich kolejnych zmian oczekuję. 



Pamiętajmy jednak, że samo określenie tego, co chcemy osiągnąć niewiele nam da, jeśli nie zabierzemy się do pracy. To, że będziemy mieć jakieś postanowienia, nie oznacza, że zrealizuje się ono samo z siebie. Dlatego według mnie warto zastanowić się nie tylko nad tym, co chcemy osiągnąć, ale również jak to zrobimy. Ja na realizację noworocznych celów mam kilka metod, które pozwalają mi wytrwać i urzeczywistnić to, co sobie założyłam:

1. Nie postanowienie, ale cel: Jakoś nie przepadam za zwrotem „noworoczne postanowienie”, wolę nazwać je celem. Postanowienie brzmi bardzo górnolotnie i kojarzy mi się właśnie z osobami, które coś sobie postanawiają, najlepiej duży, pracochłonny cel, a później trudno jest im go zrealizować. „Postanawiam wszem i wobec, że w tym roku nie tknę słodyczy, nic a nic…” Postanowienie ma dla mnie trochę negatywny wydźwięk. Niektórzy z noworocznych postanowień się śmieją, inni traktują je śmiertelnie poważnie. Ja wolę na początku roku stawiać sobie cele, a nie postanowienia. Dla mnie to trochę inaczej brzmi. Cel zawsze będzie dla mnie bardziej racjonalny, realny i mierzalny niż postanowienie. Może to jedynie gra słów, jednak dla mnie to różnica.

2. Nie ilość, ale jakość: W określaniu tego, co chcemy osiągnąć, nie ważne, czy są to cele na nowy rok, czy zamierzenie, o którym od dawna myślimy, warto pamiętać o tym, by nie kierować się ich ilością, ale jakością. Owszem, możemy postawić przed sobą 12 celów, każdy na jeden miesiąc, możemy nawet założyć sobie 52 cele, każdy na jeden tydzień nowego roku. Tylko czy to ma sens? Na blogu często powtarzam, że określając cel, jaki chcemy zrealizować, bierzmy pod uwagę nie tylko nasze zasoby (wiedza, umiejętności), ale również to czy będzie on możliwy do zrealizowania w określonym przez nas czasie. Założenie „Schudnę 15 kg w miesiąc” może i jest do wykonania. Jeśli je zrealizujemy może się to poważnie odbić na naszym zdrowiu, a jeśli nam się nie uda, możemy łatwo się zrazić do stawiania sobie kolejnych wyzwań.  Natomiast założenie „Schudnę 15 kg w 3-4 miesiące” wygląda już trochę inaczej.

3. Podział na grupy:moim organizerze mogliście zauważyć, że pogrupowałam cele roczne. Był to świadomy zabieg. Według mnie warto stawiać sobie cele na różnych płaszczyznach oraz dotyczące różnych aspektów naszego życia. Na początek możemy założyć sobie po jednym celu dotyczącym naszego zdrowia (np. picie naturalnych soków), uprawiania sportu (np. codziennie min. 15 min spaceru), pracy (np. zdobycie nowych umiejętności), czy samorozwoju (np. czytanie jednej książki miesięcznie). Dzięki takiemu podejściu możemy zmieniać swoje życie w wielu dziedzinach i do każdej z nich wprowadzać zmiany.

4. Z roku na miesiąc, z miesiąca na dzień: Wspomniałam, Wam, że moje cele dzielę na grupy, dzięki temu mogę zadbać o to, że zmieniam coś na kilku płaszczyznach. Poza podziałem na grupy staram się, aby cele, jakie sobie założę, miały odzwierciedlenie w tym, co robię na co dzień. Dlatego na początku każdego miesiąca spoglądam na cele roczne i zapisuję takie działania, które stopniowo mają mnie do nich prowadzić. Mogą to być jedynie hasła np. przeczytać książkę po angielsku – będzie to się odnosić do celu rocznego, jakim jest poszerzenie znajomości j. angielskiego. Zazwyczaj nie robię celów tygodniowych. Staram się, aby cele roczne były konkretne i niezbyt rozbudowane, bym mogła jedynie hasłami odnosić się do nich w poszczególnych miesiącach i spokojnie realizować to, co sobie zamierzyłam. Nie bez powodu karta na cele miesięczne w moim organizerze wygląda podobnie do karty, w której wypisuje cele roczne. Tutaj również mogę pogrupować cele i poprzez comiesięczne drobne kroki realizować moje zamierzenia. Niektórzy mogą się obawiać, że przez takie podejście realizacja danego celu może być zbytnio rozciągnięta w czasie. Nic bardziej mylnego. Sami określamy swoje cele i sami możemy określić przybliżony termin ich realizacji. Sama mam cele roczne, które wiem, że będę realizować cały rok (np. czytanie 2 książek miesięcznie), ale mam również cele, które chcę zrealizować w określonym czasie (np. założyć profile na portalach branżowych) i zapisuję je ze wskazaniem na dany miesiąc.

Realizacja noworocznych postanowień, celów, wyzwań, czy marzeń wcale nie musi być nieosiągalna i z góry skazana na porażkę. To, że inni rezygnują ze swoich zamierzeń w drugim tygodniu stycznia, nie znaczy, że u nas będzie podobnie. Określając cele warto wziąć pod uwagę kilka aspektów (zasoby, możliwości, finanse, czas itp.) i sprawnie rozłożyć ich realizację w czasie.

Mam nadzieję, że moje sposoby na osiągnięcie noworocznych celów będą dla Was pomocne, z chęcią będziecie je realizować, a chwile zwątpienia będą tylko nic nieznaczącymi momentami.

Powodzenia!

4 komentarze:

  1. Niesamowity blog! Znalazłam go przez przypadek i na pewno zostanę! Poruszasz bardzo ciekawe kwestie!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) dobre sposoby na wytrwanie w postanowieniach :) samo spisanie celi na końcu kalendarza nic nie da :) trzeba ustalić kamienie milowe, które realizujemy, bo sam ogólnik nic nie da. Od siebie na przykładzie schudnięcia dodam, że dobrym sposobem jest zapisanie np. "Pierwszego maja będę ważyć 56 kg", czyli za 3 miesiące osiągnę wagę o 3-4 kg niższą niż na początku. Trzeba pamiętać też aby cele były realne :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą :)

      Usuń