czwartek, 26 listopada 2015

Jak sobie poradziłam z wypadaniem włosów?



     Zawsze miałam gęste i zdrowe włosy. Rzadko miewałam z nimi problemy. Pod koniec 2014 roku zauważyłam, że tracę, co raz więcej włosów. Wiele z nich znajdowałam rano na poduszce lub podczas mycia głowy miałam na dłoniach. Po przeprowadzeniu podstawowych badań krwi okazało się, że mam problemy z tarczycą. Zaczęłam brać regularnie leki, jednak chciałam zagęścić włosy i pobudzić je do wzrostu. Dziś mogę powiedzieć, że włosów wypada mi coraz mniej i jestem zadowolona z ich kondycji. Przed ostatni rok mocno starałam się wzmocnić włosy i lepiej o nie zadbać. Wprowadziłam do swojej diety i sposobu pielęgnacji włosów kilka zmian.
Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć różnicę w długości i kondycji moich włosów. Zdjęcia z tego roku zostały zrobione po wrześniowej wizycie u fryzjera, podczas której podcięłam jedynie końcówki i pocieniowałam włosy.



Oto moje sposoby, dzięki którym zahamowałam wypadanie włosów oraz pobudziłam je do wzrostu:

1. Wzmacnianie włosów od wewnątrz:



Skrzyp i pokrzywa: regularnie piję napar z tych ziół. Jedna paczuszka w sklepie zielarskim kosztuje ok. 3zł i wystarcza na miesiąc codziennego stosowania. Zioła zaparzam razem w dużym kubku. Zioła te wpływają pozytywnie nie tylko na włosy, ale również na wygląd skóry i paznokci. Pijąc skrzyp, należy pamiętać o tym, że działa on moczopędnie, dlatego ja unikam picia go na noc. Przy długim stosowaniu skrzypu warto wzbogacić dietę o witaminy i spożywać więcej wody, gdyż w wyniku jego stosowania mogą wystąpić niedobory min. Wit. B.
Siemię lniane: O zaletach picia siemienia lnianego pisałam w tym poście. Przy regularnym spożywaniu siemienia zauważyłam, że moje włosy są mocniejsze i bardziej lśniące. Jaki jest mój przepis na picie siemienia lnianego? Bardzo prosty: łyżkę siemienia (całe ziarenka) zalewam wrzątkiem i pozostawiam pod przykryciem na ok. 15-20 min. Następnie dolewam soku z malin lub innych owoców i wypijam razem z ziarenkami.

2. Wcierki i olejowanie:



Jeśli macie taką możliwość polecam stosowanie wcierek lub olejowania przed każdym myciem włosów. Polecam wcierkę z kozieradki, którą możecie kupić w sklepie zielarskim, kosztuje ok. 4zł. Ja zazwyczaj odmierzam łyżkę kozieradki i zalewam wrzątkiem. Gdy przestygnie, odcedzam i wcieram w skórę głowy. Kozieradka ma specyficzny zapach rosołu, ale jest bardzo przyjemna w stosowaniu. Wcierkę stosuję na godzinę przed myciem lub jeśli wiem, że nigdzie nie będę wychodzić, zostawiam ją na głowie na cały dzień i później myję włosy jak zwykle. Jeśli nie chcecie bawić się w zaparzanie ziół lub nie podoba wam się zapach rosołu we włosach, polecam wcierkę Jantar, którą można kupić w każdej drogerii. Ma ona przyjemny zapach męskiej, delikatnej wody po goleniu. Zarówno wcierka z kozieradki, jak i Jantar sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Jeśli chodzi o olejowanie, do tej pory stosowałam olej lniany, olej z pestek winogron oraz olejek rycynowy. Podobnie jak w przypadku wcierek, oleje nakładam na całe włosy i zostawiam je na godzinę lub cały dzień. Olejek rycynowy jest gęsty i ciężki, dlatego łączę oleje ze sobą w kąpieli wodnej. Do szklanki odmierzam po łyżce każdego olejku i wkładam do naczynia z gorącą wodą. Ciepło sprawia, że olejki bardzo dobrze łączą się ze sobą. Dzięki olejowaniu moje włosy są bardzo dobrze nawilżone i pięknie lśnią.

3. Szampony i odżywki:



Aktualnie stosuję szampon Radical oraz odżywkę wzmacniającą Herbal Care. Wcześniej stosowałam szampon łopianowy Elfa Pharm (do nabycia w Rossmanie) i nie widzę większej różnicy między tymi produktami. Natomiast moje włosy zdecydowanie lepiej wyglądają po stosowaniu szamponów ziołowych lub przeznaczonych do włosów wypadających niż w przypadku stosowania szamponów popularnych marek. 

4. Suszenie, czesanie:

Prócz pielęgnacji i odżywiania włosów od wewnątrz staram się unikać stosowania suszarki oraz nie kładę się spać z mokrymi włosami. Jeśli już suszę włosy to używam chłodnego strumienia powietrza. Od jakiegoś czasu zrezygnowałam z prostownicy i raczej do niej nie powrócę. Dwa razy dziennie szczotkuję włosy szczotką Tangle Teezer. Dzięki temu wykonuję krótki masaż skóry głowy, co wpływa na jej ukrwienie. Do związywania włosów używam gumki – sprężynki, która nie plącze i nie wyrywa włosów. Bardzo dobrze sprawdza się w ciągu dnia, jednak do biegania używam mocniejszej, tradycyjnej gumki.

     Przedstawione metody bardzo dobrze sprawdzają się na moich włosach. Nie zauważyłam żadnych efektów ubocznych (łupież, puszenie się włosów). Gorąco polecam zrezygnowanie z suszarki lub suszenie włosów chłodnym strumieniem powietrza oraz uzupełnienie diety o zioła lub siemię lniane.

Macie swoje sposoby na wypadanie włosów? Podzielcie się w komentarzu.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak i jestem bardzo zadowolona z efektów. W ciągu tego roku zauważyłam znaczną poprawę, ale patrząc na zdjęcia widać różnicę.

      Usuń
  2. wow! super efekt! mega wartościowy wpis dla mnie, niestety też się borykam z tym problemem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, ja też muszę wziąć się za moje włoski - po ciąży zaczęły płatać figle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam produkty przedstawione we wpisie :)

      Usuń
  4. J niestety jestem posiadaczką bardzo cienkich włosów i obawiam się, że nic z tym się nie da zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj naturalnych metod. Nic nie tracisz, a może poprawić kondycję swoich włosów.

      Usuń
  5. Wow piękna metamorfoza! :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń