czwartek, 9 października 2014

Czego nauczyły mnie zajęcia na ściance wspinaczkowej?



    W tym poście zdeklarowałam się, że do końca roku chcę spróbować swoich sił w trzech dyscyplinach sportowych. Dziś przyszedł czas na wrażenia związane z zajęciami na ściance wspinaczkowej. Wykupiłam karnet na osiem wejść i na ściance spędziłam wiele wrześniowych wieczorów. Muszę przyznać, że nie było łatwo. Po pierwszych zajęciach bardzo bolały mnie palce, dłonie, przedramiona i ramiona, jednak z każdym kolejnym dniem było lepiej. Zdarzały się chwile, gdy na ściankę szłam bardziej z przymusu (bo przecież wykupiłam karnet i nie może się zmarnować ;)), ale w czasie zajęć zapominałam o niechęci, czy lenistwie i starałam się dobrze wykorzystać ten czas. Ogólnie rzecz ujmując zajęcia ze wspinaczki wspominam bardzo dobrze i myślę, że na tym jednym karnecie moja przygoda ze ścianką wspinaczkową się nie skończy. Przejdźmy do rzeczy. Oto, czego nauczyłam się podczas zajęć ze wspinaczki (oprócz wspinania się, oczywiście;) ): 
   
    1. Nigdy się nie poddawaj: To chyba były najczęściej wypowiadane słowa do wszystkich uczestników zajęć. Pamiętam, że na pierwszym spotkaniu dotarłam do połowy wysokości pionowej ściany i popatrzyłam w dół. Obleciał mnie strach i szybko straciłam ochotę na to by wspinać się dalej. Stwierdziłam, że nie dam rady, że jestem za słaba, że się boję. Powiedziałam, że chcę zejść. Mój instruktor odpowiedział wtedy: „Dopóki masz podparcie pod nogami oraz trzymasz się rękoma wspinasz się wyżej”. Myślę, że to zdanie można spokojnie odnieść nie tylko do wspinaczki, ale do życia w ogóle. Dopóki posiadamy odpowiednie zasoby, wiedzę, umiejętności nie rezygnujmy w połowie drogi do celu tylko dlatego, że się boimy. Nie przestawajmy wierzyć w swoje możliwości tylko dlatego, że obawiamy się zrobić kolejny ruch. Nie odpuszczajmy tak łatwo tylko dlatego, że nie wiemy, czego możemy spodziewać się na kolejnym etapie. Gdy podejmiemy wyzwanie, uwierzymy w swoje możliwości lub zaryzykujemy może się okazać, że widok z góry jest jeszcze lepszy niż z połowy naszej drogi. Wtedy zdziwimy się, że chcieliśmy się poddać w połowie drogi. 
    
     2. Nie zazdrość innym ich umiejętności tylko ucz się od nich: Pierwsze zetknięcie się ze ścianką wspinaczkową może być bardzo deprymujące. Pamiętam jak na kilku początkowych zajęciach zazdrościłam innym siły i sprawności. Ja z wysiłkiem wchodziłam na pionach, a oni na przewieszeniach (ścianach nachylonych pod kątem) śmigali w górę w kilka minut. Poza tym robili to w piękny sposób pełen gracji, tak jakby nie sprawiało im to większej trudności. Jakby to był bardziej taniec niż wspinaczka. Ja, natomiast wchodziłam chaotycznie i niezgrabnie. Po jakimś czasie zrozumiałam, że nie warto nikomu zazdrościć jego umiejętności, gdyż nie przyszły mu one z łatwością. I podobnie jest na co dzień. Zamiast zazdrościć innym i popadać w kompleksy z powodu własnych braków warto wziąć się do pracy i starać się za każdym razem być lepszym. Nikt niczego nie nauczył się tak po prostu, bez żadnego wysiłku. Dlatego warto pamiętać o tym podejmując nowe wyzwania lub próbując nowych rzeczy. Lepsi od nas w danej dziedzinie mogą być dla nas swego rodzaju motywatorem do działania. Oni również zaczynali od miejsca, w którym i my się znajdujemy. Oni również byli laikami pełnymi obaw i wątpliwości w sens swoich działań. Jeśli znasz osobę, która jest dobra w dziedzinie, która Cię interesuje, porozmawiaj z nią. Zapytaj, w jaki sposób doszła do miejsca, w którym aktualnie się znajduje, jak pokonała przeciwności, które również mogą przed Tobą stanąć. Taka osoba, to skarbnica wiedzy.

3. Nie bój się poznawać nowych ludzi: Nawiązywanie rozmowy z nowopoznaną osobą zawsze sprawia mi trudność. Najbardziej boję się braku tematu do rozmowy oraz krępującej ciszy, która może nastąpić. Jeszcze trudniej jest, gdy trafiam na grupę osób, której członkowie znają się ze sobą od jakiegoś czasu. Wtedy trzeba znaleźć wspólny temat do rozmowy. Na wspinaczce były to zazwyczaj rozmowy na temat sportu i sposobu na spędzanie wolnego czasu. Jedni doradzali drugim gdzie warto pojechać wspinać się, w jakim sklepie kupić buty lub jak przejść daną trasę. Wchodząc, jako nowa osoba do grupy nie bój się zadawać pytania na tematy, które Cię interesują. Może poznasz osobę, która podziela Twoją pasję, jest bardziej doświadczona w danej dziedzinie lub jest początkująca. Z czasem łatwiej będzie przejść od jednego tematu do drugiego. 
     
    4. Rozmawiaj o swoich pasjach: Podczas zajęć na ściance poznałam kilka ciekawych osób, które po za wspinaczką miały jeszcze inne zainteresowania. Mimo tego, że były do nowo poznane osoby całkiem swobodnie rozmawialiśmy na temat naszych pasji. Tak jak wspomniałam we wcześniejszym punkcie, nawiązywanie rozmowy z nową osobą bywa trudne. Według mnie warto wtedy pokierować rozmowę w stronę naszych zainteresowań. Będziemy czuć się swobodniej rozmawiając na tematy nam znane i lubiane zamiast próbować kleić rozmowę na siłę. Nie mówię tutaj o tym, by w jakiś sposób przechwalać się, że w wolnym czasie jeździmy na nartach, nurkujemy i uczymy się trzech języków obcych. To nie licytacja. Chodzi mi bardziej o to, że swobodnie można wymieniać się poglądami, doświadczeniami i wiedzą. Z jednej strony nie wstydźmy się mówić o swoich zainteresowaniach, ale z drugiej pozwólmy, by druga strona również wypowiedziała się na dany temat. Może dzięki takiej rozmowie dowiemy się czegoś ciekawego oraz zarazimy się pasją od rozmówcy? Uczestniczenie w zajęciach sportowych, kołach dyskusyjnych, klubach zainteresowań daje nam możliwość nie tylko poszerzenia własnych umiejętności, ale również poznania ciekawych osób oraz ich spojrzenia na świat.  
     
     5. Nie przejmuj się tym, że czegoś nie potrafisz, tylko skup się na chęci nauczenia się tego: Bycie nowicjuszem w jakiejś dziedzinie nie jest łatwe. Na początku postępujemy tak jak nam podpowiada intuicja, z czasem uczymy się na własnych błędach i podpatrujemy lepszych od siebie. Patrząc jak inni z łatwością wspinają się na samą górę ścianki nie raz zastanawiałam się: „Co ja robię tutaj wśród tych ludzi?”, „Ile musi minąć czasu bym nauczyła się tego, co inni?”, „A może w ogóle się tego nie nauczę?”. Strasznie dołujące prawda? W takich chwilach ważne jest, by nie spanikować i nie poddać się już na starcie. Nie pozwólmy, aby nasze myśli skupione były na tym, czego nie potrafimy. Lepiej odwróćmy naszą uwagę od nich i skierujmy ją na rzeczy, których chcemy się nauczyć. Przypomnijmy sobie, co nas pokierowało do tego, by postawić przed sobą takie wyzwanie. Zastanówmy się, jaki był powód tego, że chcemy nauczyć się czegoś nowego. Myślę, że, jeżeli skupimy się na tym, dlaczego podejmujemy wyzwanie oraz na tym, co chcemy osiągnąć początkowe obawy przestaną mieć znaczenie.
     
     6. Naucz się pokory: Wspinaczka uczy tego bardzo dobrze. Chcąc wspiąć się wyżej musimy pokonywać własne słabości i strach. Z drugiej strony, jako początkujący szybko zauważymy, że nie posiadamy jeszcze takich umiejętności jak inni, by wspiąć się na szczyt. Dzięki wytrwałości oraz pracy możemy stopniowo wspinać się co raz wyżej, szybciej, sprawniej. Jednak nadal musimy pamiętać o tym, że nie nauczymy się wszystkiego od razu. I podobnie jest na co dzień. Stając przed nowym wyzwaniem bądźmy świadomi swoich możliwości i nie zakładajmy, że od razu zostaniemy ekspertami w danej dziedzinie. Pamiętajmy, że mogą zdarzyć się chwile zwątpienia. Dajmy sobie czas na odpoczynek i zaakceptowanie naszych słabych punktów, by móc nad nimi popracować. 
       
    7. Trenuj w sobie cierpliwość: Pierwsze zajęcia wspinaczki były dla mnie wyzwaniem. Nie wiedziałam nawet jak zacząć się wspinać. Nawet kilka centymetrów nad ziemią opadałam z sił lub traciłam równowagę. Dopiero po kilku uwagach prowadzącego poznałam podstawowe zasady poruszania się po ściance. Pierwszy dzień był ciężki. Wracając do domu z trudnością trzymałam kierownicę samochodu. Tak jak wspomniałam na początku, bolały mnie palce, całe dłonie, przedramiona, ramiona i plecy. Po kilku kolejnych zajęciach moje dłonie nie wyglądały najlepiej. Zaczęły pojawiać się otarcia i odciski. Nie musiałam skracać paznokci, gdyż same ścierały się o uchwyty (co za oszczędność na manicure ;)) Im dłużej chodziłam na zajęcia, tym bardziej uodparniałam się na ból i zwiększałam swoją siłę. Z czasem zaczęłam czynić postępy we wchodzeniu na ściankę. Z jednej strony podziwiałam innych, że tak dobrze im idzie i również chciałam szybko robić postępy, a z drugiej wiedziałam, że potrzebuję dużo cierpliwości i wytrwałości. Podobnie jest na co dzień. Ucząc się czegoś nowego lub stawiając sobie wyzwania pamiętajmy, że ważna jest cierpliwość w dążeniu do celu. Nie staniemy się mistrzami w danej dziedzinie bez wysiłku i w krótkim czasie. Potrzebujemy do tego dużo chęci do działania, samozaparcia oraz cierpliwości. Raz będzie nam szło lepiej, a raz gorzej i trzeba to zaakceptować. Gdyby nie cierpliwość i chęć nauczenia się czegoś nowego odpuściłam bym zajęcia na ściance już po pierwszym dniu. Sport uczy wytrwałości i cierpliwości. Trzeba powoli stawiać kroki do przodu, piąć się w górę, by osiągnąć cel. Coś, co dziś dla nas jest trudne, jutro będzie rozgrzewką.   
      
    8. Nie pomniejszaj swoich dokonań: Mój karnet na ściankę obejmował osiem wejść. Pierwsze z nich spędzałam głównie na pionach i tam uczyłam się podstaw. Po około czwartym dniu zaczęłam wspinać się na przewieszeniu. Do końca mojego karnetu męczyłam jedną trasę, która prowadziła przez przewieszenie. Dochodziłam do 1/3 wysokości i miałam problem ze złapaniem chwytu będącego dość wysoko. Na ostatnich zajęciach postanowiłam, że celem na ten dzień będzie dosięgnąć tego nieszczęsnego chwytu. Początkowo nie wychodziło mi to, więc osoba prowadząca zajęcia dowierciła dwa dodatkowe uchwyty, by było mi łatwiej. Najpierw trochę było mi wstyd, że potrzebuję dodatkowych chwytów, by przejść ten punkt. Później stwierdziłam, że nie pozostaje mi nic innego tylko spróbować. I wiecie co? Wreszcie udało mi się dosięgnąć ten chwyt, ale po zejściu nie byłam do końca z siebie zadowolona. Dlaczego? Ponieważ miałam ułatwione zadanie i dwa dodatkowe chwyty do wykorzystania. Ze strony instruktora i kilku osób bardziej doświadczonych we wspinaczce niż ja usłyszałam, że robię postępy i to widać. Dopiero później stwierdziłam, że powinnam być z siebie zadowolona. Postawiłam sobie za cel dojście do pewnego miejsca i udało mi się to. Jeśli zdecyduję się na kolejne zajęcia może pójdzie mi jeszcze lepiej. Podałam ten przykład, ponieważ często sami nie dostrzegamy naszych mniejszych i większych osiągnięć. Czy Wam również zdarzało się mówić „To nic takiego. Jakoś mi się udało”, gdy ktoś gratulował Wam jakiegoś osiągnięcia? Czy Wy również pomniejszaliście swoje dokonania? Jeśli tak, to najwyższy czas na to by to zmienić. Warto dostrzegać i cieszyć się ze swoich małych i większych sukcesów. Tym bardziej, jeśli sami wiemy ile pracy w nie włożyliśmy. Warto założyć sobie dziennik sukcesów lub słoik, do którego wrzuca się karteczki z opisem swoich osiągnięć życiowych. To nie tylko ciekawa pamiątka, ale również dobry motywator w chwilach zwątpienia.

     Jak widzicie, to, czego nauczyłam się na ściance, to nie tylko wspinanie się, ale również wypracowanie u siebie pewnej postawy, dzięki której lepiej radzę sobie z trudnościami. Osiągnięcia w sporcie motywują do podejmowania wyzwań również w innych dziedzinach życia. Drobne sportowe sukcesy jak przebiegnięcie swoich pierwszych 5km, 10km, przepłynięcie całej długości basenu, wejście na ściankę wspinaczkową, pierwszy zjazd na nartach bez wywrotki, zrobienie 20 pompek, czy inne podobne osiągnięcia mogą być wspaniałym motywatorem dla pozostałych działań. W chwilach zwątpienia w swoje możliwości można przypomnieć sobie wspaniałe uczucie radości, które towarzyszy takim sukcesom i zmotywować się do podjęcia wyzwania. 

Zauważyłam, ze osoby uprawiające jakąś dyscyplinę sportową przenoszą swoje zachowania oraz sposób działania w pozostałe sfery życia. Lepiej sobie radzą z problemami oraz podchodzą otwarcie do nowości i zmian. Starają się podchodzić do życia, tak jak do sportu: wytrwale, cierpliwie oraz z dużym samozaparciem. Od takich ludzi można nauczyć się nie tylko tego jak radzić sobie w danej dyscyplinie sportowej, ale również, można spróbować wprowadzić u siebie podobne podejście do życia.

Jakie są moje wrażenia z zajęć na ściance wspinaczkowej? Oczywiście pozytywnie! To była dla mnie ciekawa przygoda. Nauczyłam się czegoś nowego, próbowałam pokonać wiele swoich obaw (nieśmiałość w nawiązywaniu znajomości, niepewność swoich umiejętności, brak wiedzy na temat wspinania itp.), a przede wszystkim poznałam ciekawe osoby, które wspierają oraz motywują innych do działania. Czułam się podobnie jak na biegach ulicznych, gdzie pozostałe osoby doradzają sobie oraz pomagają sobie wzajemnie. W przerwach na odpoczynek mogłam porozmawiać z innymi, poprosić o radę, czy powiedzieć o swoich wątpliwościach dotyczących wspinania się.

     Natomiast od strony aktywności fizycznej, ścianka wspinaczkowa, to naprawdę dobry sposób na spędzenie wolnego czasu i poprawienie swojej kondycji. Jeśli chcecie spróbować czegoś nowego, zrobić sobie przerwę od obecnego sportu, który uprawiacie lub urozmaicić swoją aktywność fizyczną z czystym sumieniem polecam wspinaczkę. Przy okazji warto wzmocnić górne partie ciała poprzez ćwiczenie pompek, czy podnoszenie ciężarków. Dzięki temu siła rąk się zwiększy i to trochę ułatwi wchodzenie na ściankę. Wspinaczka, to również dobry sposób na to by wyrobić u siebie mięśnie brzucha.  Jeśli chodzi o obuwie, ja pozostałam przy zwykłych trampkach na cienkiej podeszwie. Na razie nie zdecydowałam się na zakup butów typowych do wspinaczki. Jedyny minus, jaki widzę we wspinaniu się to otarcia na dłoniach, odciski i lekko uszkodzone paznokcie, ale peelingi i kremy do rąk dobrze sobie z tym radzą.

Wiem, że moja przygoda ze wspinaczką jeszcze się nie skończyła. W końcu muszę pokonać przewieszenie i wspiąć się na sam szczyt.

2 komentarze:

  1. Każda aktywność fizyczna zwłaszcza ta w której bierzemy udział pierwszy raz niesie ze sobą mnóstwo ciekawych przeżyć :) Bez względu na miejsce w jakim się znajdujemy możemy wyciągnąć z tego dużo pozytywów :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń