środa, 2 lipca 2014

Ciężka dycha



     W minioną sobotę wzięłam udział w biegu głównym na 10 km z okazji Life Festival. W tym poście wspominałam Wam, że moim celem jest uzyskać czas 00:50:00. Niestety, nie udało się i na metę przybiegłam o czasie 00:59:32. Praktycznie cały bieg był dla mnie dość ciężki. Po maratonie moje nogi nadal buntują się przed szybszym biegiem. Ostatnie 2,5 km były najgorsze, a finisz do mety bardzo słaby. Nie pozostaje mi nic innego tylko nadal biegać, pracować nad siłą oraz szybkością.


Bardzo podobała mi się atmosfera na biegu. Według mnie wszystko było bardzo dobrze zorganizowane. W ramach Life Festival odbył się wyścig na rolkach, bieg na 5 km, bieg główny na 10 km oraz bieg rodzinny. Przyjemnie było popatrzeć jak inni przekraczają metę i cieszą się z własnego zwycięstwa. Atmosfera na imprezach biegowych jest jedyna w swoim rodzaju i każdemu z Was polecam wybrać się na taki bieg, jako uczestnik bądź kibic. 




Mam zamiar w tym roku wziąć udział w jeszcze kilku biegach. Daje mi to wielką motywację do biegania. Poza tym spędzam czas z pozytywnymi ludźmi. 


Wiele osób skarży się na coraz częstsze organizowanie imprez biegowych. Objazdy, utrudnienia w ruchu, zamknięte ulice… może być to irytujące. Ciekawa jestem, co myślicie na ten temat? Preferujecie uprawianie sportu w „zaciszu” siłowni lub parku, czy wolicie rywalizację i zorganizowane imprezy?

3 komentarze:

  1. Podziwiam! Ja nie tak dawno dzielnie kibicowałam akcji 42 do szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja w tym roku nie zdążyłam załapać się do 42 do szczęścia. Może w przyszłym roku się uda :)

      Usuń
  2. Myślę, że wszystko zależy od ludzi i imprezy. Jeśli atmosfera jest dobra można trenować w każdych warunkach :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń