wtorek, 20 maja 2014

Podobno jestem świrem...

     
     Cracovia Maraton pokonany! Była niesamowita atmosfera, świetny doping min. grupa gospel i reggae, wspaniali ludzie na trasie: chłopak przebrany za banana, mężczyzna biegnący boso i prowadzący wózek ze swoim niepełnosprawnym przyjacielem, starsza Pani, która biegła swój 340. maraton i wielu innych...Były łzy bólu i łzy szczęścia. Ból to pestka w porównaniu z radością na mecie!

Jedna z koleżanek na wieść o tym, że przebiegłam maraton nazwała mnie świrem (oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Chyba coś w tym jest! ;)




12 komentarzy:

  1. GRATULACJE!!! Przepiękny medal. Życzę dalszych sukcesów biegowych :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! Też mi się marzy przebiec kiedyś maraton:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, może zobaczymy się w przyszłym roku? ;)

      Usuń
  3. Gratuluję i ciesze się, że czerpiesz z tego taką radość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przechodziłam obok, akurat jak biegliście i byłam z Was wszystkich bardzo dumna!!! Gratuluję przebiegnięcia maratonu! To niesamowita sprawa. Tyle szczęśliwych i rumianych twarzy zobaczyć na Rynku, to świetne uczucie! Może kiedyś i mi uda się przebiec taki dystans, ale do tego jeszcze spora droga.
    Jeszcze raz gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam nadzieję, ze do zobaczenia na starcie :)

      Usuń
  5. racja, jest w tym coś zwariowanego, że na własne życzenie się tak męczymy:) ale to uczucie szczęścia i satysfakcji na mecie... dla tych kilku minut warto oddać wszystko:) Gratuluję!!!! Zmierzyć się z tym dystansem i wygrać z nim to wielka rzecz! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń