środa, 16 kwietnia 2014

Gdy satysfakcja to za mało



     Wchodząc w świat samodoskonalenia stawiamy przed sobą cele i zamierzenia, jakie chcemy osiągnąć. Planujemy zwiększyć swoją wiedzę i umiejętności w różnych dziedzinach, chcemy spróbować czegoś nowego, sprawdzić swoją determinację oraz silną wolę. Obieramy sobie cele i realizujemy je często dla samej satysfakcji. To ona wystarcza nam, by wstawać wcześnie rano, iść na trening, zacząć uczyć się nowego języka, czy zmienić nawyki żywieniowe. Co zrobić w chwili, gdy zdajemy sobie sprawę, że na dłuższą metę sama satysfakcja z realizowanego planu nam nie wystarcza? Zaczynamy wątpić w sens naszych działań i podjętych kroków. Zastanawiamy się, po co w ogóle obraliśmy sobie taki, czy inny cel i do niego dążymy. Pojawia się zwątpienie.

źródło


Świadomie określając cel i stopniowo go realizując nie nachodzą nas wątpliwości. Wręcz przeciwnie, jesteśmy zmotywowani i chętni do działania. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy zastanawiać się, czy to, co robimy ma sens. Sama jakiś czas temu doświadczyłam takiego odczucia, że to, co robię traci dla mnie na wartości i sama satysfakcja z realizacji danego celu mi nie wystarcza. Chciałam czegoś więcej niż zadowolenia z wykonania zaplanowanych zadań. Teraz wiem, że dopadło mnie wiosenne przesilenie, a wątpliwości, co do sensu moich celów wynikały również z przemęczenia i przetrenowania. Nie będę ukrywać, że bieganie w dużym stopniu zmodyfikowało mój plan dnia. Stało się jego stałym elementem, powodem, dla którego warto wstać i pójść pobiegać, potem cały dzień miałam już „z górki”. Realizowałam zadanie za zadaniem, stawiałam sobie cele i dążyłam do nich. Poza bieganiem, realizacja innych zadań, jakie sobie obrałam motywowała mnie do dalszej pracy. Sama się nakręcałam do dawania z siebie więcej. Kryzys przyszedł, gdy nabawiłam się kontuzji i bieganie poszło w odstawkę. Dodatkowo zauważyłam, że jestem przemęczona, co raz trudniej jest mi wstać wcześnie rano i zabrać się do pracy. Musiałam odpocząć.

W tym czasie zastanawiałam się nad sensem tego, co robię i czy rzeczywiście osiągnięcie celów, jakie sobie określiłam zmieni coś w moim życiu i przyniesie pozytywne efekty. Zaczęłam rozmyślać nad tym, czy warto przesiadywać nad książkami do nauki języka, gdy w tym czasie moi siedzą przed telewizorem, czy komputerem. Co mi to tak naprawdę daje?
Obecnie wróciłam do biegania oraz do realizacji obranych celów. Widocznie potrzebowałam tych 2 miesięcy na odpoczynek o samorozwojowego pędu. Dzięki temu wiem jak radzić sobie z uczuciem, gdy sama satysfakcja z realizacji zadań nie wystarcza i dopada mnie zwątpienie. Oto moje rady:

1.Zrób sobie przerwę
Jeśli możesz zrób sobie przerwę od codziennych, rutynowych czynności, jakie do tej pory wykonywałeś w ramach samorozwoju. Odśwież głowę od tych obowiązków i po prostu odpocznij. 

2. Zastanów się nad motywacją
Co spowodowało, że obrałeś sobie taki, a nie inny cel? O czym wtedy myślałeś? Może wiele osób z Twojego otoczenia realizowało podobne zamierzenia i to Cię przekonało? Spróbuj wrócić do chwili, gdy postanowiłeś, że zrealizujesz określony cel, dzięki temu będziesz mógł zastanowić się nad tym, co wtedy Cię zmotywowało i czy dalej tak jest. Czy obecnie nadal zależy Ci na tym, by osiągnąć ten cel, czy był to tylko „słomiany zapał”? 

3.Określ wartości
Będąc na początku realizacji danego celu, cieszy nas sam fakt jego wykonywania i nasza osobista satysfakcja. Dopiero później pojawia się ochota na coś więcej. Chcemy, aby podejmowane przez nas działania wnosiły wartości w nasze życie. Dlatego wydaje mi się, że już przy określaniu celu warto zwrócić na to uwagę. Co w naszym życiu zmieni fakt, że zaczniemy uczyć się języka japońskiego bądź zapiszemy się na kurs wspinaczki? Jednak podczas realizacji celów, gdy dopada nas zniechęcenie również możemy zastanowić się nad tym, jakie inne pozytywne aspekty pojawią się w naszym życiu dzięki temu, że realizujemy dany cel. Zastanów się nad tym i po prostu wypisz na kartce plusy realizacji danego zamierzenia. Może dzięki temu, sens Twoich działań w cale nie będzie taki wątpliwy? 

4.Zostań mentorem
No dobra, może z tym mentorem przesadziłam. Chodzi mi o to, że zdobywając pewne umiejętności stajemy się lepsi od innych w danej dziedzinie. Jednak z czasem możemy zacząć wątpić w to, czy rzeczywiście nauczyliśmy się czegoś nowego i jesteśmy w tym dobrzy. Dobrym sposobem na sprawdzenie tego może być uczenie innych. Zawsze ciekawiła Cię grafika komputerowa i postanowiłeś uczyć się z tutoriali dostępnych w Internecie? Przesiedziałeś nad tym sporo czasu, ale nadal nie jesteś pewny swoich możliwości? Sprawdź je! Uczestnicząc w forach internetowych możesz pomagać innym rozwiązywać ich problemy związane z grafiką komputerową. A może w Twoim mieście istnieje klub miłośników grafiki? Możesz też sam zorganizować spotkania dla zainteresowanych tym tematem np. w miejskiej bibliotece. Dzięki temu sprawdzisz to, czego do tej pory się nauczyłeś, będziesz mógł pomóc innym, nauczyć ich czegoś oraz spotkasz się z zagadnieniami, z którymi wcześniej nie miałeś styczności. To pomoże Ci uwierzyć w sens realizacji Twoich zamierzeń. 

5.Spróbuj inaczej
Zastanów się nad tym, czy nie realizować obranego przez siebie celu w inny sposób. Do tej pory uczyłeś się języka obcego siedząc nad książkami, czy programem komputerowym? Może warto trochę zmienić sposób swojej pracy i podejść do tego tematu z innej strony? Możesz sprawdzić swoje umiejętności np. przy okazji wyjazdu za granicę. Dzięki temu możesz pokonać swoje obawy, jeśli chodzi o rozmowę w obcym języku. Poza tym, możesz spróbować wprowadzać coś nowego do swojej nauki np. poprzez czytanie książek w danym języku, czy oglądanie filmów bez lektora. To zarówno przyjemność, jak i nauka. 

6.Zarób na tym!
Czemu nie? Jeśli dzięki realizacji jakiegoś celu, zdobywasz nowe umiejętności, to również możesz na tym zrobić. Dla przykładu wspomniana wyżej grafika komputerowa. Może ktoś z Twoich znajomych prowadzi firmę i potrzebuje ulotki, plakaty, wizytówki? W sieci często pojawiają się informacje o konkursach dla grafików komputerowych, a nagrodami bywają różne sumy pieniędzy. Może weźmiesz w nich udział?

źródło


     Nie mówię, że satysfakcja z realizowanych celów jest niewystarczająca, by wytrwać w swoim postanowieniu. Jednak po dłuższym czasie może pojawić się zwątpienie i zniechęcenie. Dzięki sposobom, jakie opisałam możemy przewartościować nasze cele i dojść do wniosku, że te, które obraliśmy, jednak nam nie odpowiadają. Może być również tak, że po okresie zwątpienia i odpoczynku ze zdwojoną siłą wrócimy do realizacji tego, co sobie zaplanowaliśmy.

Czy Waszym zdaniem satysfakcja wystarczy, by odpowiednio zmotywować nas do osiągania celów i wpłynie na naszą wytrwałość? Byliście w podobnych sytuacjach, gdy zaczynaliście wątpić w sens Waszych działań?