piątek, 1 listopada 2013

Zmień swoje słownictwo!

     W ramach projektu „Zmień swoje wady w zalety” postanowiłam popracować nad swoim słownictwem i sposobem wypowiadania się. Przyznaję, że zdarza mi się przekląć i w cale nie jestem z tego dumna, wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie byłam świadkiem tego, w jaki sposób wyrażają się młode dziewczyny, czy kobiety. Ilość przekleństw użyta w ich wypowiedziach zawsze mnie raziła. Z resztą nie zwracałam uwagi na to, jak wypowiadają się tylko kobiety. Sposób mówienia mężczyzn również pozostawia wiele do życzenia. W takich sytuacjach zdawałam sobie sprawę, że ja przeklinając przedstawiam siebie, jako osobę źle wychowaną, o ograniczonym słownictwie. Używanie wielu tego typu „przecinków” zaczęło mi bardzo przeszkadzać, męczyło mnie to i chciałam pozbyć się tego brzydkiego nawyku. Przy okazji odzwyczajania się od używania przekleństw chciałam również popracować nad moją dykcją oraz wymową.

źródło


Kilka kroków, jakie zastosowałam podczas pracy nad swoją wymową: 

I. Walka z przeklinaniem: 

1.Analiza problemu oraz wskazanie sytuacji, w których najczęściej przeklinam: Zastanawiając się nad swoim zachowaniem doszłam do wniosku, że używałam wulgaryzmów głównie w sytuacjach stresowych, w złości lub, gdy czułam się bezradna wobec jakiegoś problemu. Stresująca praca, duża ilość obowiązków oraz pęd życia sprawiają, że łatwo można nas wyprowadzić z równowagi. Tak błahe sytuacje jak stanie w długiej kolejce, przygnębiająca pogoda, czy denerwowanie się na innych kierowców w czasie prowadzenia samochodu sprawiają, że używamy wulgaryzmów. Dzięki temu, że przeanalizowałam to, w jakich sytuacjach najczęściej przeklinałam zaczęłam bardziej się pilnować i zwracać uwagę na to by nie przeklinać i nie denerwować się bez powodu. Jeśli chcemy przestać przeklinać, to analiza własnego zachowania oraz wypisanie sytuacji, kiedy najczęściej przeklinamy może nam pomóc w tym, by zmienić swoje postępowanie.   

2. Powstrzymanie się od przeklinania: Gdy już wiedziałam, w jakich sytuacjach używałam wulgaryzmów starałam się powstrzymywać od ich wymawiania, gdy takie chwile się pojawiały. Podobnie jak w przypadku walki z narzekaniem, o której pisałam Wam w tym poście, gdy w momencie złości miałam ochotę użyć wulgaryzmu powstrzymywałam się od tego i starałam się znaleźć inne słowo mogące opisać sytuację. Już w momencie, gdy w mojej głowie pojawiała się myśl o przeklinaniu, starałam się walczyć z tym i powstrzymać przed wypowiedzeniem tego na głos.
 
3. Co zamiast przeklinania? Przede wszystkim wzbogacenie słownictwa. Uważam, że dorosły człowiek powinien móc w swobodny i kulturalny sposób wyrażać swoje myśli i uczucia. Dlatego wzbogacanie słownictwa jest tak ważne. Każdego dnia wypisywałam co najmniej trzy nowe słowa oraz ich znaczenie. Na przykład przy okazji czytania artykułu, gdy nie rozumiałam jakiegoś zwrotu szukałam jego znaczenia lub przeglądałam słownik wyrazów bliskoznacznych i znajdowałam odpowiedniki danych słów. Poza tym starałam się czytać artykuły na różne tematy, również te, które do tej pory niekoniecznie mnie interesowały, czy się na nich znałam np. polityka czy historia. Dzięki temu powiększałam zasób swojego słownictwa.
 
Czy Wy również macie problem z używaniem wulgaryzmów? 

II.Praca nad dykcją:
 
Przy okazji wyeliminowania przekleństw z mojego słownika postanowiłam popracować nad moją wymową. W tym celu:
 
1.  Przeanalizowałam to, w jaki sposób się wyrażam oraz jakie według mnie popełniam błędy: Nie jestem żadnym znawcą zagadnień z zakresu prawidłowej dykcji i fonetyki, jednak zauważyłam u siebie kilka brzydkich nawyków, jeśli chodzi sposób wyrażania się:
-w moich wypowiedziach często używam potocznego języka,
-niekiedy zdarza mi się mówić niewyraźnie, szczególnie, gdy chcę coś powiedzieć szybko lub, gdy się denerwuję,
-często „zjadam” końcówki słów lub upraszczam wymawiane słowa, np. japko zamiast jabłko, zobacze zamiast zobaczę itp.

2. Aby wyzbyć się tych nawyków codziennie wymawiałam na głos tzw. połamańce językowe, czyli ćwiczenia dykcyjne. Wykonywałam je na dwa sposoby:

  • Wymawiałam zdania bardzo wyraźnie i powoli z przesadną artykulacją głosek. Czasami brzmiało to bardzo śmiesznie. Następnie te same zdania wymawiałam w normalny sposób.
  • Wymawiałam wyrażenia z korkiem od wina w ustach. Na początku było to trochę kłopotliwe a wymawiane zdania prawie niezrozumiałe. Po kilku powtórzeniach było już lepiej. Na koniec powtarzałam zdania bez korka. 

Co dały mi te ćwiczenia: Przede wszystkim zwróciłam większą uwagę na to, w jaki sposób wymawiać słowa. Poza tym odniosłam wrażenie, że podczas ćwiczeń bardziej odczułam, że pracują mięśnie twarzy, a po tych ćwiczeniach wymawiając zdania już normalnie bez korka, czy nadmiernej artykulacji robiłam to w sposób swobodny, wyraźny. Jeśli jesteście zainteresowani, polecam takie ćwiczenia. Po kilku powtórzeniach sami zauważycie różnicę.

A jak jest z Waszą dykcją? Zwracacie uwagę na to, w jaki sposób się wyrażacie? 

     Na walkę z przeklinaniem oraz pracę nad własną dykcją poświęciłam ponad tydzień. Po tym okresie zauważyłam dużą poprawę zwłaszcza, jeśli chodzi o używanie wulgaryzmów. Obecnie, jeśli w mojej głowie pojawia się chęć użycia tego typu słów powstrzymuję się. Ponadto myślę, że zwracam większą uwagę na to, w jaki sposób się wysławiam. Nie mówię, że po tych kilkunastu dniach zrobił się ze mnie lektor z nienaganną dykcją, ale myślę, że ćwiczenia, jakie stosowałam bardzo mi się przydały. Poza tym dobrze się przy nich bawiłam. Myślę, że moja praca nad prawidłowym wysławianiem się dopiero się zaczęła. 

W czasie pracy nad dykcją zainteresowały mnie te strony: 
  • Artykuł o tym jak przestać przeklinać możecie przeczytać tutaj. 
  • Polecam stronę dotyczącą problemu przeklinania.
  • Bardzo przydatna strona na temat emisji głosu i wszystkich zagadnień z nią związanych. 
  • Przykładowe połamańce językowe. 
  • Ciekawy wpis o przeklinaniu. 
 
Stwierdzenia dotyczące używania wulgaryzmów:

Ja uważam to częste przeklinanie, zwłaszcza takie przeklinanie już prawie nieświadome, za pewien rodzaj upośledzenia.
-Jerzy Bralczyk

Kiedy byłem chłopcem, szczytem wszystkiego było powiedzieć „kurde” albo „kurde balans”. Nawet gdy zdarzyło się czasem przekląć, to już na pewno żaden z nas nie ośmieliłby się tak powiedzieć przy dziewczynie. Dzisiaj mówimy w miejscach publicznych i nie ma żadnego znaczenia, czy to chłopak czy dziewczyna.
- Jan Miodek

Na co dzień proszę osoby z mojego otoczenia o to, żeby nie przeklinały. Może to wynika z faktu, że w latach 80. Siedziałem w celi z kryminalistami, którzy bez przerwy klęli. Nawet ich prosiłem o złagodzenie języka. I często mi się to udawało. Nie przeklinam, bo uważam, że to utrudnia rozmowę. Poza tym jak słyszę przekleństwa, to mnie skręca w środku.(...) Poza tym każdy, kto zajmuje się zarządzaniem, nie ważne, czy jest szefem warsztatu samochodowego, szefem kuchni czy serwisu informacyjnego, powinien wiedzieć, że przeklinanie to wyraz bezradności. Dobry szef powinien patrzeć na sytuację rzeczowo i egzekwować polecenia prostymi rzeczowymi zdaniami, bez zbędnych emocji.
- Piotr Najsztub

źródło

2 komentarze:

  1. Ja muszę popracować nad językiem, ale pod względem używania dziwnych słów, jakie potrafię wpleść w środek zdania :)
    Czasami jest to zabawne, ale są sytuacje w których całość "wygląda" dziwnie :-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń