wtorek, 19 listopada 2013

Nie oszukuj!

     Myślę, że wiele osób, które zaczynają interesować się rozwojem osobistym na początku pochłaniają masę wiedzy na ten temat. Czytamy artykuły, wpisy blogerów, śledzimy ich listy „to do”, podsumowań tygodni, czy miesięcy. To takie ćpanie informacji na temat samorozwoju. Sama przez to przechodziłam. Zaczytywałam się w historiach ludzi, którzy inwestowali w siebie i w swój rozwój, podziwiałam ich za osiągnięte cele i umiejętność pracy nad sobą. Jednak w całym tym pochłanianiu wiedzy rozwojowej najważniejsze jest to, by zacząć ją stosować w praktyce. Samo czytanie o czyichś dokonaniach i spełnionych celach nie sprawi, że będziemy bardziej produktywni. Może nas zainspirować do podjęcia działania, jednak go nie zastąpi. 

I tutaj może pojawić się kilka pułapek:

1. Jesteśmy tak „napakowani” wiedzą na temat samorozwoju, planowania, podejmowania decyzji, że chcemy zacząć działać i już nie możemy doczekać się efektów naszej pracy. W głowie mamy obraz spełnionych marzeń i osiągniętych celów. W takim momencie może zdarzyć się, że bierzemy na siebie zbyt wiele planów, czy projektów do wykonania. Chcemy zacząć uprawiać sport, podnieść swoją wiedzę z zakresu branży, w jakiej pracujemy, nauczyć się szybko czytać, czy sporządzać mapy myśli, by szybciej przyswajać wiedzę na studiach. Prócz tego przyda się podszkolić znajomość języka obcego lub rozpocząć naukę kolejnego…i tak dalej. Ponieważ jesteśmy tak skoncentrowani na tym, by osiągnąć jak najwięcej zapominamy o tym, by w racjonalny sposób określać sobie to, co chcemy i jesteśmy w stanie zrealizować.

2. Gdy bierzemy na siebie zbyt dużo obowiązków i stawiamy sobie wysoko poprzeczkę, często może zdarzyć się tak, że poszczególne zadania nie będziemy wykonywać należycie starannie i sumiennie. Super, jeśli chcemy się rozwijać i doskonalić, jednak pamiętajmy o tym, by dobierać nasze zamiary do możliwości, jakie posiadamy.

3. Natomiast, gdy nie przykładamy się w 100% do realizacji zamierzonych celów efekty, jakich się spodziewaliśmy nie przychodzą tak szybko. Taka sytuacja potrafi nas zniechęcić do dalszych działań. Przecież miało być tak pięknie. Mieliśmy realizować cel za celem, w krótkim czasie zdobywać wiedzę i doskonalić się, a tak naprawdę praktycznie nie ruszyliśmy z miejsca.


źródło
 

Moja rada? Nie oszukuj!

1. Określ cele, jakie chcesz zrealizować w najbliższym czasie, jednak nie wmawiaj sobie, że osiągniesz je w ciągu tygodnia, czy dwóch. Jeśli nastawiasz się na długofalowe efekty działanie również musi trwać dłuższy czas. Dlatego zastanów się, na czym chcesz się skupić. Może to być jeden większy cel na miesiąc, 3 miesiące, czy pół roku. Nie oszukuj sam siebie, że jesteś w stanie osiągnąć wiele rzeczy w krótkim czasie, bo, po prostu zabraknie Ci na to sił i czasu. Pamiętaj o tym, że rozwój osobisty, to nie tylko ciężka praca nad sobą i godziny spędzone z nosem w książkach, czy projektach. To również umiejętność relaksowania się i odpoczywania, by móc w pełni sił i stopniowo realizować swoje zamierzenia.

2. Nie bierz na siebie zbyt wiele. Wtedy Twoja uwaga zostanie skierowana na ilość, a nie, na jakość. Spokojnie realizuj cel za celem. Mogą to być maleńkie kroczki, które będziesz podejmować każdego dnia i które doprowadzą Cię do większego celu. Ważne jest to, by nie rozpraszać się ilością zadań do wykonania. Stawiaj przed sobą takie wymagania, jakim jesteś w stanie sprostać i na jakie pozwala Ci aktualna praca zawodowa, studia, ilość posiadanego wolnego czasu, czy obowiązki domowe. Nie oszukuj i nie dokładaj sobie kolejnych zadań do wykonania. Cierpliwie realizuj te już zaplanowane, by później przejść do kolejnych.

3. Gdy już zaplanujesz sobie wszystko i przystąpisz do realizacji, działasz i poświęcasz swój czas na wypełnianie kolejnych zadań zdajesz sobie sprawę, że efekty, jakich się spodziewałeś nie pojawiają się. Dlatego nie oszukuj i wykonuj zadania na 100 lub 150%! W danej chwili skup się na jednym zadaniu i wykonaj je najlepiej jak potrafisz. 

źródło
 

Przykład: W zeszłym roku postanowiłam, że będę samodzielnie uczyć się języka angielskiego i hiszpańskiego. Początkowo uczyłam się tych języków codziennie. Można powiedzieć, że zaraz po skończeniu ćwiczeń z angielskiego zasiadałam do słówek z hiszpańskiego. W tym momencie wzięłam na siebie z byt wiele zamierzeń i chciałam je zrealizować w krótkim czasie. Możecie pomyśleć, że inni potrafią uczyć się kilku języków w tygodniu, jednak ja nieprawidłowo rozłożyłam sobie czas na naukę. Doprowadziło to do tego, że każdą kolejną lekcję z angielskiego, czy hiszpańskiego wykonywałam w pośpiechu i byle jak. Często nie robiłam powtórek z wcześniejszych lekcji, bo przecież czekał na mnie kolejny materiał do przerobienia. I co z tego, ze realizowałam plan, skoro nie utrwalałam materiału i tym samym nie przynosiło to spodziewanych efektów. Postanowiłam podzielić mój czas nauki na poszczególne dni. Jeden dzień poświęcałam na angielski, a kolejny na hiszpański. Dzięki temu mogłam skoncentrować się na aktualnych działaniach i nie spieszyć z materiałem. 

Nie chcę teraz szczegółowo opisywać, w jaki sposób uczę się języków, czy jakie mam sposoby na to by planować swój czas, bo są to tematy na osobne posty. Chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, że często oszukujemy samych siebie. Czy to chodzi o zaplanowanie ilości działań, czy sposób ich realizacji. Jeśli chcemy osiągać zamierzone efekty warto pozostać wiernym sobie i posłuchać głosu rozsądku.

Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.

8 komentarzy:

  1. Otóż to, blogi rozwojowe nie zawsze są dobrym motywatorem, czasem przeważają minusy. Ja ostatnio też napisałam dlaczego przestałam takowe czytać, ale o paru kwestiach poruszonych przez Ciebie nie pomyślałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeczytałam Twój wpis. Masz rację, że czytanie blogów które mówią jedynie o teorii samorozwoju chyba mija się z celem. Teoria na nic się nie zda jeśli nie jest połączona z praktyką.

      Usuń
  2. Myślę, że....Masz rację :-) Na samym początku mojego zainteresowania rozwojem osobistym myślałem, że zmienię wszystko i to od razu.
    Po wielu porażkach doszedłem do wniosku, że to po prostu marnowanie czasu. W jakim celu mam zajmować się czymś co i tak nie będzie do końca zrealizowane? Lepiej zająć się mniejsza liczbą rzeczy, ale je skończyć i cieszyć się z ich jakości a nie ilości.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również się z Tobą zgadzam w 100%. Niestety tak wszystko dookoła się szybko zmienia, tyle jest ciekawych rzeczy do zrobienia, zobaczenia. Zbyt dużo chcemy na raz. Wina jest też po drugiej stronie, że wymaga się od ludzi coraz więcej. (np. rekrutacja do pracy-dobre studia, jeżeli obce bo jeden to mało, staż pracy, i interesujące hobby). Właśnie tylko kiedy tego wszystkiego się nauczyć!!! Często jest, że czytamy o ludziach, którym to się udało i wpędzamy się pułapkę i chcemy też takimi się stać. Myślę, że stad jest pęd za samorozwojem, doskonalenie się i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Z jednej strony mamy niesamowite możliwości do nauki, różne źródła, strony www, darmowe tutoriale, podręczniki itp. Natomiast z drugiej stoją przed nami wielkie wymagania i często chcąc szybko zdobyć wiedzę wpadamy, tak jak napisałaś, w pułapkę. Wydaje mi się, że w takim wypadku warto zastanowić się nad swoimi mocnymi stronami i tym co nas interesuje i w tym kierunku się rozwijać. Przejść na wyższy poziom w dziedzinie, która jest dla nas ciekawa i przydatna.

      Usuń
  4. Też miałam okres "ćpania" blogów rozwojowych. Sama takiego prowadzę, ale rzadko czytam inne czy ogólnie książki o rozwoju. Miałam taki okres, gdzie właśnie zaczęłam oszukiwać siebie i wolałam przesiedzieć cały dzień na czytaniu innych niż na działaniu. Ale wiem też, że są osoby, którym czytanie o dokonaniach innych przynosi kopa motywacyjnego. We wszystkim trzeba zachować umiar :)

    OdpowiedzUsuń