wtorek, 26 listopada 2013


Im więcej mamy czasu na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera.

- Cyril Northcote Parkinson

wtorek, 19 listopada 2013

Nie oszukuj!

     Myślę, że wiele osób, które zaczynają interesować się rozwojem osobistym na początku pochłaniają masę wiedzy na ten temat. Czytamy artykuły, wpisy blogerów, śledzimy ich listy „to do”, podsumowań tygodni, czy miesięcy. To takie ćpanie informacji na temat samorozwoju. Sama przez to przechodziłam. Zaczytywałam się w historiach ludzi, którzy inwestowali w siebie i w swój rozwój, podziwiałam ich za osiągnięte cele i umiejętność pracy nad sobą. Jednak w całym tym pochłanianiu wiedzy rozwojowej najważniejsze jest to, by zacząć ją stosować w praktyce. Samo czytanie o czyichś dokonaniach i spełnionych celach nie sprawi, że będziemy bardziej produktywni. Może nas zainspirować do podjęcia działania, jednak go nie zastąpi. 

I tutaj może pojawić się kilka pułapek:

1. Jesteśmy tak „napakowani” wiedzą na temat samorozwoju, planowania, podejmowania decyzji, że chcemy zacząć działać i już nie możemy doczekać się efektów naszej pracy. W głowie mamy obraz spełnionych marzeń i osiągniętych celów. W takim momencie może zdarzyć się, że bierzemy na siebie zbyt wiele planów, czy projektów do wykonania. Chcemy zacząć uprawiać sport, podnieść swoją wiedzę z zakresu branży, w jakiej pracujemy, nauczyć się szybko czytać, czy sporządzać mapy myśli, by szybciej przyswajać wiedzę na studiach. Prócz tego przyda się podszkolić znajomość języka obcego lub rozpocząć naukę kolejnego…i tak dalej. Ponieważ jesteśmy tak skoncentrowani na tym, by osiągnąć jak najwięcej zapominamy o tym, by w racjonalny sposób określać sobie to, co chcemy i jesteśmy w stanie zrealizować.

2. Gdy bierzemy na siebie zbyt dużo obowiązków i stawiamy sobie wysoko poprzeczkę, często może zdarzyć się tak, że poszczególne zadania nie będziemy wykonywać należycie starannie i sumiennie. Super, jeśli chcemy się rozwijać i doskonalić, jednak pamiętajmy o tym, by dobierać nasze zamiary do możliwości, jakie posiadamy.

3. Natomiast, gdy nie przykładamy się w 100% do realizacji zamierzonych celów efekty, jakich się spodziewaliśmy nie przychodzą tak szybko. Taka sytuacja potrafi nas zniechęcić do dalszych działań. Przecież miało być tak pięknie. Mieliśmy realizować cel za celem, w krótkim czasie zdobywać wiedzę i doskonalić się, a tak naprawdę praktycznie nie ruszyliśmy z miejsca.


źródło
 

Moja rada? Nie oszukuj!

1. Określ cele, jakie chcesz zrealizować w najbliższym czasie, jednak nie wmawiaj sobie, że osiągniesz je w ciągu tygodnia, czy dwóch. Jeśli nastawiasz się na długofalowe efekty działanie również musi trwać dłuższy czas. Dlatego zastanów się, na czym chcesz się skupić. Może to być jeden większy cel na miesiąc, 3 miesiące, czy pół roku. Nie oszukuj sam siebie, że jesteś w stanie osiągnąć wiele rzeczy w krótkim czasie, bo, po prostu zabraknie Ci na to sił i czasu. Pamiętaj o tym, że rozwój osobisty, to nie tylko ciężka praca nad sobą i godziny spędzone z nosem w książkach, czy projektach. To również umiejętność relaksowania się i odpoczywania, by móc w pełni sił i stopniowo realizować swoje zamierzenia.

2. Nie bierz na siebie zbyt wiele. Wtedy Twoja uwaga zostanie skierowana na ilość, a nie, na jakość. Spokojnie realizuj cel za celem. Mogą to być maleńkie kroczki, które będziesz podejmować każdego dnia i które doprowadzą Cię do większego celu. Ważne jest to, by nie rozpraszać się ilością zadań do wykonania. Stawiaj przed sobą takie wymagania, jakim jesteś w stanie sprostać i na jakie pozwala Ci aktualna praca zawodowa, studia, ilość posiadanego wolnego czasu, czy obowiązki domowe. Nie oszukuj i nie dokładaj sobie kolejnych zadań do wykonania. Cierpliwie realizuj te już zaplanowane, by później przejść do kolejnych.

3. Gdy już zaplanujesz sobie wszystko i przystąpisz do realizacji, działasz i poświęcasz swój czas na wypełnianie kolejnych zadań zdajesz sobie sprawę, że efekty, jakich się spodziewałeś nie pojawiają się. Dlatego nie oszukuj i wykonuj zadania na 100 lub 150%! W danej chwili skup się na jednym zadaniu i wykonaj je najlepiej jak potrafisz. 

źródło
 

Przykład: W zeszłym roku postanowiłam, że będę samodzielnie uczyć się języka angielskiego i hiszpańskiego. Początkowo uczyłam się tych języków codziennie. Można powiedzieć, że zaraz po skończeniu ćwiczeń z angielskiego zasiadałam do słówek z hiszpańskiego. W tym momencie wzięłam na siebie z byt wiele zamierzeń i chciałam je zrealizować w krótkim czasie. Możecie pomyśleć, że inni potrafią uczyć się kilku języków w tygodniu, jednak ja nieprawidłowo rozłożyłam sobie czas na naukę. Doprowadziło to do tego, że każdą kolejną lekcję z angielskiego, czy hiszpańskiego wykonywałam w pośpiechu i byle jak. Często nie robiłam powtórek z wcześniejszych lekcji, bo przecież czekał na mnie kolejny materiał do przerobienia. I co z tego, ze realizowałam plan, skoro nie utrwalałam materiału i tym samym nie przynosiło to spodziewanych efektów. Postanowiłam podzielić mój czas nauki na poszczególne dni. Jeden dzień poświęcałam na angielski, a kolejny na hiszpański. Dzięki temu mogłam skoncentrować się na aktualnych działaniach i nie spieszyć z materiałem. 

Nie chcę teraz szczegółowo opisywać, w jaki sposób uczę się języków, czy jakie mam sposoby na to by planować swój czas, bo są to tematy na osobne posty. Chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, że często oszukujemy samych siebie. Czy to chodzi o zaplanowanie ilości działań, czy sposób ich realizacji. Jeśli chcemy osiągać zamierzone efekty warto pozostać wiernym sobie i posłuchać głosu rozsądku.

Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.

środa, 13 listopada 2013

Jedenastka na 11 listopada

     W miniony poniedziałek uczestniczyłam w biegu „Jedenastka na 11 listopada” organizowanym z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Był to mój pierwszy bieg i początkowo byłam lekko zestresowana. Trasa liczyła 11 kilometrów, więc nie dużo, bo przecież w ostatnim czasie biegam trochę więcej. Nie chciałam na metę dotrzeć ostatnia, dlatego przed startem byłam poddenerwowana. Bieg należało ukończyć w czasie 1 godziny i 20 minut. Na początku wszyscy zerwali się do biegu w dość szybkim tempie. Przez około 500 metrów biegłam szybko, natomiast później biegłam już w swoim rytmie pamiętając o miarowym oddychaniu. Cały czas pozostawałam w tyle biegu, jednak w cale mi to nie przeszkadzało. Ostatni odcinek około 700 metrów biegłam najszybciej jak potrafiłam. Na 263 osoby, które przebiegły wyznaczoną trasę dotarłam na metę 233, z czasem 1 godzina 2 minuty (dla porównania, gdy zaczynałam swój obecny trening, bieg na 10 kilometrów pokonałam z czasem 1 godzina 6 minut, więc jest poprawa). Zajęłam 6 miejsce w swojej kategorii wiekowej. 

Cieszę się, że zapisałam się na bieg i wzięłam w nim udział. Nie miałam w planie pobijania życiówek, czy zajmowania konkretnych miejsc.  Chciałam zobaczyć jak wygląda organizacja takiego biegu, jak się przygotować, co ze sobą zabrać itp. 

Każdemu polecam udział podobnym biegu. Nie ważne, czy biegniecie na 5, 10, czy 40 kilometrów. Uczucie, gdy dobiegacie do mety i otrzymujecie medal jest niesamowite. Dla mnie to kolejna dawka motywacji do dalszej pracy nad sobą. 



czwartek, 7 listopada 2013

Biografie przeczytane w ostatnim czasie


„Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym” Grażyna Jagielska: Bohaterkę książki poznajemy, gdy przebywa ona w klinice stresu bojowego, mimo że nigdy osobiście nie była na wojnie. Żona korespondenta wojennego, który dzielił się z nią tym, co przeżył podczas swych wyjazdów w odległe rejony Afganistanu, Osetii Południowej, Czeczenii i wielu innych krajów, opowiada swoje przeżycia innemu pacjentowi, w wyniku czego poznajemy jej historię. Jej mąż dzielił z nią nie tylko sytuacjami, jakich był świadkiem, ale oddawał jej cały swój stres związany ze specyfiką jego pracy. W wyniku tego bohaterka książki zaczęła żyć życiem swego męża, a w ich mieszkaniu zaczęły zadamawiać się ubogie Afganki, uchodźcy, ofiary wojen i przemocy, wyimaginowane postacie, bohaterzy historii przywożonych z kolejnych wojen. Razem z bohaterką książki przeżywamy poszczególne wyjazdy jej męża, wsłuchujemy się w głuchą ciszę w obawie przed dzwonkiem telefonu zwiastującym najgorsze…jego śmierć. Pani Grażyna Jagielska przyznaje, że wiele razy wyobrażała sobie tę sytuację, gdy ktoś po drugiej stronie słuchawki przekazuje jej tę wiadomość. Z czasem przestała się kontaktować ze swoimi znajomymi, zaniedbała własną pracę. Teraz jej świat ograniczał się do małego skrawka kuchennej podłogi, gdzie przez chwilę mogła poczuć się bezpiecznie. Pobyt w klinice stresu bojowego miał jej pomóc poradzić sobie z emocjami, jakie w niej tkwiły. Przejmując emocje swojego męża na siebie oraz słuchając jego historii sama zaczęła pewnego rodzaju wojnę. Miała to być wojna o ochronę resztek normalności w ich życiu oraz walka o miłość i małżeństwo. Autorka bardzo wyraźnie i dobitnie przedstawiła emocje, jakie jej towarzyszyły podczas pobytu jej męża na kolejnych wojnach. Książka wywarła na mnie duże wrażenie. Nie jest to łatwa lektura, jednak szczerze ją polecam.
 
 „Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego” Wojciech Kałużyński: Sympatyczny starszy pan machający do widzów z ekranu przed emisją kolejnego filmu. Pamiętacie tę charakterystyczną postać? Zygmunt Kałużyński, jeden z najsłynniejszych polskich krytyków filmowych, był człowiekiem, który wzbudzał skrajne emocje. Jedni nienawidzili go za jego szokujące wypowiedzi, krytykę polskich reżyserów, czy ekscentryczne zachowanie. Inni darzyli go szacunkiem i sympatią. Tak naprawdę nikt nie wie, jaki naprawdę był Zygmunt Kałużyński, gdyż często zmyślał różne historie na temat swojego życia.  Wokół jego osoby powstało wiele mitów, plotek i niedomówień. Jestem pełna podziwu dla jego umiejętności podejmowania intelektualnych polemik z innymi krytykami, czy artystami świata filmu. Niezwykle błyskotliwie potrafił przedstawić swoje racje, czym doprowadzał rywala do szału. Jedno jest pewne, Zygmunt Kałużyński kochał kino i literaturę. Dzięki autobiografii możemy poznać nie tylko jego życie, ale również przekonać się, czy wszystkie te historie, jakie związane były z osobą Zygmunta Kałużyńskiego są prawdą. Jest to książka o życiu niezwykle ciekawego człowieka, którą warto przeczytać.

 „Sophia Loren. Życie jak film” Silvana Giacobini: Bardzo dokładana biografia jednej z najsłynniejszych aktorek światowego kina. Poznajemy Sophię, jako młodą dziewczynę, która uparcie próbuje swych sił w konkursach piękności. W końcu dostrzeżona przez łowcę talentów zaczyna swoją przygodę z kinem i wkracza w świat wielkich gwiazd, intryg i rywalizacji. Autorka ukazała w tej biografii nie tylko drogę, jaką przebyła Sophia, by stać się sławną aktorką. Giacobini pokazała również, w jaki sposób bohaterka jej książki zmagała się z przeciwnościami losu, poszukiwała miłości i walczyła o nią. To nie tylko historia wielkiej gwiazdy, ale i niezwykle silnej kobiety z krwi i kości, która wiele doświadczyła w swym życiu. Jeśli chcemy poznać, w jaki sposób Sophia Villani Scicolone stała się Sophią Loren, myślę, że ta książka bardzo dobrze to przedstawia.

niedziela, 3 listopada 2013

To już 12 tydzień!

     W tym poście opisywałam Wam mój aktualny trening. Według tabeli zawierającej przygotowanie do maratonu właśnie zakończyłam 12 tydzień, czyli jestem na półmetku. Co się zmieniło w tym czasie?

źródło


1. Wpadłam w przyzwyczajenie: Podczas urlopu nie miałam możliwości, żeby pobiegać i strasznie mi tego brakowało. Przyznaję, że gdy mam wstać z łóżka wczesnym rankiem i wyjść na zewnątrz, gdzie temperatury nie są zachęcające, biję się z myślami czy nie zostać dłużej w łóżku. Jednak zaraz potem do głosu dochodzi rozsądek i po prostu idę biegać. Wkręciłam się bieganie i jest to dla mnie przyjemna rutynowa czynność. Bieganie uzależnia! 

2. Jestem bardziej zmotywowana i zorganizowana: Gdy chcemy wprowadzić do swojego życia bieganie lub jakikolwiek inny sport, musimy zastanowić się nad organizacją swojego czasu. Trzeba wziąć pod uwagę wszelkie czynności i obowiązki, jakie pełnimy. Praca zawodowa, obowiązki domowe, szkoła, zajęcia na studiach, czas poświęcony rodzinie i przyjaciołom…na wszystkie te sprawy musimy mieć czas. Myślę, że bieganie w pewien sposób uporządkowało mi rytm dnia oraz to, jak spędzam czas. Planując dzień wiem, że rano będę musiała przebiec zaplanowaną trasę, gdyż na popołudnie mam już wyznaczone inne zadania. Fakt ten również mnie motywuje do tego, by nie rezygnować z treningu z powodu mojego chwilowego lenistwa.  

3. Poważniej podchodzę do treningów: Nie wiążę z bieganiem jakiejś kariery zawodowej, jednak stwierdziłam, że jeśli mam osiągać przyzwoite wyniki powinnam porządnie przyłożyć się do biegania. Dlatego ciągle poszerzam swoją wiedzę odnośnie rodzajów treningów, ćwiczeń przed i po bieganiu i podobnych tematów. Przede mną pierwsza zima, podczas której chcę kontynuować bieganie. Wiem, że pod tym względem muszę zwiększyć swoją wiedzę. Niestety, nadal jestem na bakier z dietą. Nie przepadam za gotowaniem, nie jestem na specjalnej diecie, staram się odżywiać zdrowo, ale powiedzmy sobie szczerze, osoba, która w ciągu tygodnia przebiega ok. 40 km, powinna wzbogacać swoja dietę w odpowiednie składniki, żeby po prostu nie zrobić sobie krzywdy. Ja nadal nad tym pracuję. Zaczynam zwracać większą uwagę na to, co jem, nie zapominam już o kolacjach. Wiem, że pod tym względem jeszcze wiele muszę się nauczyć, jednak myślę, że właściwa dieta również odbije się na moich wynikach. 

4. Pokonuję dłuższe dystanse z większą łatwością, a niekiedy mam ochotę na więcej niż jest określone w planie! W pierwszych tygodniach nie było łatwo, ale gdy przebiegłam swoje pierwsze 10 km byłam z siebie bardzo zadowolona. To dało mi motywację do dalszej pracy nad sobą. Nie ukrywam, że miewam chwile zwątpienia, jednak patrząc na odhaczone kolejne tygodnie na tabeli zapominam o zmęczeniu, senności, czy lenistwie. Jednego dnia biegnie się lepiej, a innego gorzej i już po kilku kilometrach ma się dość, ale wiem jedno, że nie można się poddawać.
 
Uprawiacie sporty? Co zmieniło się w Waszym życiu pod wypływem sportu? 

Jeśli są wśród Was osoby bardziej doświadczone w bieganiu, będę wdzięczna za wszelkie żywieniowe wskazówki dla biegaczy. Z chęcią przeczytam również rady dotyczące biegania w zimie.

źródło