środa, 16 października 2013

To jest mój czas!



Dziś będzie trochę prywaty i przemyśleń.

     W ostatnim czasie zastanawiałam się nad sensem swoich działań, zdarzało mi się wątpić w to, co robię i porównywać swoje życie do życia moich znajomych. Zadawałam sobie pytania: „Kto z moich znajomych opracowuje sobie projekty i dąży do ich realizacji?”, „Kto z nich uczy się samodzielnie, z własnej inicjatywy języków obcych?”, „Kto notuje swoje cele, marzenia, rozpisuje kolejne wyzwania, jakie chce przed sobą postawić?”… Czy „zabawa” w blogowanie oraz opracowywanie różnych projektów nie jest dziecinadą? Zdaję sobie sprawę z tego, że gdy ja zasiadam do notatek moi znajomi spędzają czas ze swoimi rodzinami. Nie neguję tego i wiem, że te osoby również chcą spełniać swoje cele. Wielu z nich ma mężów, żony, dzieci. Nasze życie się różni. Niekiedy mam wrażenie, że coś mi umyka. Według otoczenia już dawno powinnam założyć rodzinę i to jej poświęcać swój czas. Jednak ja świadomie wybrałam własny rozwój i obecnie koncentruję się na sobie. Stawianie sobie celów, rozpisywanie ich w punktach, spełnianie marzeń, pokonywanie własnych lęków, to sprawy, jakim obecnie poświęcam swój czas i mimo chwilowych wątpliwości czuję, że to jest to, co lubię robić. To daje mi motywację do dalszego działania. To jest mój czas! Długo na niego czekałam. Wcześniej często moje plany i marzenia schodziły na dalszy plan. Teraz mam okazję realizować swoje zamierzenia i to daje mi radość. Mimo, że często słyszę „dobre rady” innych, którzy chcą na siłę mnie uszczęśliwić, sama wiem, co jest dla mnie dobre. W chwili obecnej spełniam się i jestem szczęśliwa. 


Po co piszę ten post? Może on wydawać się Wam chaotyczny i nie mieć konkretnego tematu, czy celu. Chciałam Wam tylko przypomnieć, że nie wszyscy musimy żyć w taki sam sposób. Jednych uszczęśliwia stabilne życie w rodzinnej atmosferze, a inni spędzają czas podróżując i nigdy nie zostają dłużej niż na kilka dni w jednym miejscu. Każdy z nas ma własną definicję szczęścia i spełnienia. Dlatego nie przejmujcie się tym, co mówią Wam „doradcy”. Jeśli rozwijacie swoje pasje, robicie to, co lubicie, to jesteście szczęśliwcami.

Czy Wy również macie chwile zwątpienia w sens Waszych działań? Czy osoby z Waszego otoczenia oceniają Wasze życie? Jak sobie z tym radzicie?


17 komentarzy:

  1. Mam rodzinę i wcale nie rezygnuję ze swojego rozwoju, nawet mogę napisać więcej - dopiero w małżeństwie zaczęłam bardziej się rozwijać niż jak byłam panną. Nie porównuję się z innymi, nie mam wrażenia, że coś mi umyka. Czasami słyszałam z ust mojej mamy - "nie trzeba było brać ślubu, tylko się uczyć". Jednak mój mąż nie ma nic przeciwko moim pomysłom. "Dobrych rad" słucham i zastosowuję się tylko do wybranych, bo na wszystko przyjdzie swój czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w to, że można się rozwijać mając rodzinę. Można się oddawać pasjom i jednocześnie mieć czas dla dzieci, męża czy dom. Ty słyszysz, że ze ślubem mogłaś poczekać a ja, że ciągle się czegoś uczę ;)

      Usuń
  2. Ocenianie życia to ulubione zajęcie ludzi ;-) Dobrze by jednak było gdybyśmy czasami zatrzymywali jakieś zdanie dla siebie :D
    Co do różnorodności charakterów to zgadzam się ponieważ każdy jest inny. " To co jest dla dobre dla mnie, nie musi być dobre dla Ciebie" itd :)
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, szkoda tylko, że niektórzy troszkę się zapędzają i na siłę chcą uszczęśliwić innych.

      Usuń
  3. Wow, świetny post. Taki od serca. Zupełnie się z Tobą zgadzam. Najważnijesze, że sie spełniasz, znasz swoje cele i dążysz w jakimś kierunku. Posiadanie rodziny nie oznacza stabilizacji, czasem można nadal szukać siebie nawet będąc z rodziną. A kiedy przyjdzie czas na Ciebie, będziesz wiedziała czego chcesz, jakie masz oczekiwania i kim chcesz być w swojej rodzinie, bo masz czas, aby sie do tego przygotować. Najważniejsze to być szczęśliwym, a wtedy wszystko się układa. Pozdrawiam cieplutko, Ania (kreatywnyslub.com)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, świetny post. Taki od serca. W zupełności się z Tobą zgadzam! To nie o to chodzi, aby każdy miał rodzinę (choć w pewnym wieku presja znajomych oraz rodziny narasta) ale o to, aby zadbać o siebie i o swój rozwój. Można być w rodzinie, nie wiedząc kim się jest i czego sie szuka. W Twoim przypadku masz czas na swoje pasje i na inwestowanie w siebie, a to zaprocentuje i zwróci się w przyszłości. Zakładając rodzinę, będziesz wiedziała kim jesteś, czego oczekujesz i kim chcesz być w swojej rodzinie. Osobiście myślę, że ludzie szczęśliwi tworzą szczęśliwe rodziny :) Także jest to Twój czas i nikt Ci tego nie odbierze! Pozdrawiam cipelutko, Ania (kreatywnyslub.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawie napisałam. Tez czasami sobie myśle blogowanie? nie to dla młodych osób studentów.Czt nie jestem juz za stara? czy robienie zdjec w domu, drzew na dworze potem ich obrabianie i publikowanie nie jest dziecinada? Lecz z drugiej strony tak jak mówisz czy musimy robić cos tylko dlatego, że mamy okreslony wiek??czy pewne rzeczy sa zarezerowane dla okreslonej grupy wiekowej. Chyba nie, najwazniejsze jest to co nam sie podoba, co nam sprawia przyjemność. Jezeli jest to blogowanie to czemu nie. Czemu mam robic to co wypada...bądzmy szczęsliwi sami ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie przejmować tym co mówią inni, nie porównywać się z nimi, jednak w gorszych chwilach wątpię w sens tego co robię. Jednak, jeśli daje mi to radość i satysfakcję, to dlaczego mam rezygnować z moich celów? Tylko dlatego, że inni oceniają moje życie ze swojej perspektywy? Co do wieku, masz całkowitą rację. To nie metryka nas określa. Jeżeli jesteśmy zadowoleni z tego co robimy, to nie warto przejmować się wiekiem.

      Usuń
    2. ludzie często krytykuja innych z zazdrości. a w głebi duszy sami by tak chcieli ale sie nie przyznadzą. Dlatego nalezy patrzeć na siebie i robic tak aby Tobie było dobrze:))

      Usuń
  6. rozwój osobisty to bardzo ważna część mojego życia i nigdy z niej nie zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie ma ludzi, którzy nie wątpią albo chociaż nie powątpiewają. Żyjmy tak, aby nam było dobrze, nawet jeśli ktoś z boku może nam współczuć takiego stylu życia. Masz rację, może trochę chaotyczny post, ale w pełni zrozumiały ; ) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś mnie wzięło na przemyślenia ;)

      Usuń
  8. zgadzam się, nie ma jednej drogi, każdy szuka swojej. Wspaniale, że Ty swoją znalazłaś i pewnie nią kroczysz! :)

    OdpowiedzUsuń