środa, 14 sierpnia 2013

Jak odnaleźć stracony czas



…lub go zaoszczędzić?


     Wiele różnorodnych obowiązków, jakie mamy, czynności, które wykonujemy w ciągu dnia sprawiają, że niejednokrotnie możemy mieć wrażenie, że doba jest dla nas za krótka i powinna trwać co najmniej 48 godzin. W niektórych wypadkach budzimy się rano pełni zapału do pracy i wykonania zaplanowanych zajęć, jednak wieczorem okazuje się, że w cale tak wiele nie udało nam się osiągnąć a plany, jakie mieliśmy pozostały nadal wpisami w kalendarzu czy notesie. Co się stało z czasem, jaki mieliśmy przed sobą rankiem? Co spowodowało, że zadania, które mieliśmy zaplanowane pozostały niezrealizowane? Co zrobić by mieć więcej czasu i planowo realizować swoje cele?


Problem, jaki przedstawiłam nie jest związany jedynie z prawidłową organizacją dnia, zarządzaniem własnym czasem i wartościowaniem planów i zadań na ważne i te mniej istotne. Według mnie ważnym aspektem jest tutaj uświadomienie sobie, co lub kto kradnie nam nasz czas oraz jakie działania możemy podjąć by mieć go więcej. 

1. Ograniczenie korzystania z serwisów społecznościowych, telewizji oraz stron internetowych, które nic nie wnoszą w nasze życie.

Ile razy w ciągu dnia logujecie się do serwisów społecznościowych? Przyznam się, że ja robię to kilkanaście razy dziennie. Często w krótkich odstępach czasu. Facebook to zło wcielone, wręcz diabeł w czystej postaci, który umiejętnie skupia naszą uwagę i zajmuje nasz czas. Wchodzę tylko na chwilę sprawdzić czy mam jakieś wiadomości, po czym zaczynam przeglądać zdjęcia, linki, które ktoś podesłał, zdjęcia kotów w tostem na mordce… i tym sposobem mija godzina lub więcej. Czy w tym czasie dowiedziałam się czegoś wartościowego? Jak wpłynęło to w jakiś sposób na moje życie, pracę, naukę? Chyba jedynie poprzez zmarnowanie mojego czasu na bezmyślnym przeglądaniu kolejnych zdjęć, stron czy mało wartościowych komentarzy. Owszem Facebook czy inne portale społecznościowe pomagają w utrzymaniu kontaktów ze znajomymi oraz są miejscem gdzie możemy zgromadzić strony internetowe czy wydarzenia związane z naszymi zainteresowaniami. Jednak obejdę się bez informacji o tym, kto z moich znajomych osiągnął kolejny poziom w danej grze czy zamieścił link, który w cale mnie nie interesuje. Poza tym wolę spotkać się i porozmawiać z kimś w realnym świecie a nie tylko przez Internet. Strasznie mnie denerwuje, gdy ktoś mówi, że nie ma czasu się spotkać, natomiast ma czas by spędzać go przed ekranem komputera.


Jak ograniczyć korzystanie z tego typu portali? To proste, ale z drugiej strony trudne. Wystarczy się rzadziej logować. A może zrobić sobie ostry detoks i nie korzystać z nich przez tydzień lub dłużej? Miałam kiedyś taki okres gdzie w ciągu dnia logowałam się maksymalnie dwa razy. I wiecie co? Świat się w cale nie zawalił, nie ominęło mnie żadne ważne wydarzenie, moje życie towarzyskie w żaden sposób nie ucierpiało. Natomiast dłuższego detoksu nie stosowałam, może się na niego zdecyduję. Poza rzadszym logowaniem warto przewartościować to, co posiadamy na naszych profilach. Sprawdzić, które ze stron, jakie mamy w swoich zainteresowaniach rzeczywiście nam się przydają a linki i zdjęcia zamieszczane przez naszych znajomych, które nic wartościowego nie wnoszą możemy zablokować. Możemy również zainstalować sobie blokadę, która ograniczy nasz czas spędzany nie tylko na portalach społecznościowych, ale w sieci w ogóle. Ponad to często tego typu blokady mogą generować informacje na temat ilości czasu spędzonego przez nas w sieci, odwiedzanych stronach itp. W tedy jak na dłoni widzimy, co pochłania najwięcej naszego czasu i na czym go marnujemy.


W przypadku telewizji sprawa ma się podobnie. Warto ocenić pod względem wartości programy, jakie oglądamy. Ja od dłuższego czasu oglądam w telewizji tylko wiadomości oraz mój ulubiony teleturniej „Jeden z dziesięciu”. Nie jest dla mnie koniecznie oglądanie tego, kto jak śpiewa, jeździ na lodzie i tańczy jednocześnie. Z korzystania z telewizji zrezygnowałam bardzo łatwo, wręcz samoistnie poprzez skupienie swojej uwagi na innych czynnościach, jakie chciałam wykonać. Wtedy na siedzenie przed telewizorem nie miałam czasu i tak już zostało. Od tej chwili nie zdarza mi się bym oglądała telewizję tylko, dlatego bo akurat nudzi mi się i nie mam, co robić.


Podobnie jest ze stronami internetowymi, które przeglądamy. Nie warto tracić czas na bezmyślne przeglądanie zdjęć i artykułów na kwejku, demotywatorach czy pudelku. Przyznaję, że często zaglądałam na takie strony. Jednak z czasem stwierdziłam, że wiem więcej na temat życia gwiazd niż na tematy, które naprawdę przydadzą mi się w pracy czy na studiach. Przestałam odwiedzać tego typu strony i mogę spać spokojnie nie wiedząc jak ubrała się dana celebrytka, co zjadła i czym tym razem również zapomniała założyć bieliznę. Naprawdę mam ważniejsze rzeczy do zrobienia.

źródło




Spędzacie dużo czasu w sieci? Jakie macie sposoby na to by ograniczyć czas na przeglądanie bezwartościowych stron?

2. Kontakty ze znajomymi.
Ten temat może wydawać się tutaj nie na miejscu, ale zastanówmy się czy są w naszym otoczeniu osoby, które pochłaniają nasz czas nic nie wnosząc w nasze życie? Nie namawiam tutaj na zamknięcie się w swoim własnym świecie i zerwanie kontaktów ze znajomymi. Jednak warto przeanalizować to jak wyglądają nasze relacje z innymi, w jaki sposób spędzamy z nimi czas. Może są wśród nas osoby, które sprawiają, że po spotkaniach/rozmowie z nimi czujemy się psychicznie wypompowani, zrezygnowani czy zmartwieni. Może podczas takich spotkań podobnie jak oni zaczynamy narzekać na otaczający nas świat, pracę, szkołę, pogodę, krytykujemy i oceniamy? Jeśli tak jest to zastanówmy się, co takie działanie nam daje? Czy nie lepiej jest porozmawiać na ciekawe, inspirujące nas tematy? Warto zamiast narzekać sprowadzić rozmowę na inne tory. Porozmawiać o naszych marzeniach, dokonaniach, podzielić się planami na przyszłość. Nie chodzi o to by unikać takich „narzekaczy”, ale by odwrócić ich uwagę od narzekania i rozmawiać o czymś innym. Warto otaczać się ciekawymi osobami, które mogą być dla nas inspiracją.



Jakie macie zdanie na ten temat?

3. Wykonywanie jednej czynności w danym czasie.
Może i mamy podzielną uwagę i potrafimy robić kilka rzeczy w jednym czasie np. prasować i słuchać muzyki. Jednak w przypadku czynności, które wymagają od nas skupienia może nie być tak łatwo i w takim przypadku warto skoncentrować się na jednym wykonywanym zadaniu. Jestem pewna, że dzięki temu wykonamy je szybciej i efektywniej. 


Wiąże się z tym jeszcze jedno zagadnienie a mianowicie odkładanie na później zadań do wykonania. Niedługo egzamin i powinnyśmy zacząć się uczyć, termin oddania raportu zbliża się nieubłaganie a kolejny rozdział z książki do angielskiego w sumie powinien być zrobiony na wczoraj. Jak zmotywować się do wykonywania zaplanowanych zadań skoro w tym czasie poświęcamy naszą uwagę innym czynnościom: sprzątamy (mimo, że w cale nie ma bałaganu), a może układamy książki według kolorów okładek (no tak, to bardzo nagląca czynność)? W takim przypadku już na etapie planowania naszego dnia zastanówmy się ile potrzebujemy czasu na realizację danych zadań i wykonujmy je z zegarkiem w ręku. Dzięki temu swoją uwagę poświęcimy tylko jednemu zadaniu. Natomiast, gdy ociągamy się z wykonaniem czegoś nie wmawiajmy sobie, że nie warto już zaczynać pisania raportu czy wypracowania, bo i tak nie skończymy tego w danym dniu, ale zróbmy tyle ile jesteśmy w stanie. Takie podejście jest lepsze niż świadomość, że zmarnowaliśmy dzień na bezsensownych działaniach a mieliśmy tyle planów. 

źródło




Jak jest u Was z odkładaniem zadań na „wieczne jutro”?

4. Korzystanie z telefonu.
Jak często sprawdzacie czy dostaliście sms lub spędzacie czas na rozmowach, które do niczego nie prowadzą? Przyznaję, że zdarza mi się to kilka razy w ciągu dnia. Może warto zrobić sobie małą przerwę w korzystaniu z telefonu, wyciszyć go lub wyłączyć na czas weekendu? Ja zrobiłam sobie jeden taki dzień, o którym wspominałam wam w tym poście i naprawdę dobrze to wspominam. Również teraz zdarza mi się, że w ciągu weekendu wyłączam telefon i po prostu zapominam o jego istnieniu.

5. Czas spędzany na dojazdach do szkoły, pracy, w kolejkach.
Tutaj nie zawsze możemy mieć wpływ na to jak szybko dotrzemy na dane miejsce czy sprawnie załatwimy daną sprawę, ale możemy uprzyjemnić sobie czas spędzony na czekaniu. Dlatego zamiast bezczynnie gapić się w okno w autobusie możemy poczytać książkę, posłuchać muzyki czy podcastów z języka, jakiego się uczymy. Wtedy czas płynie znacznie szybciej i w cale nie jest zmarnowany.  

6. Mali pożeracze czasu.
Są czynności, które pozornie zabierają nam niewielkie ilości czasu, ale jeśli go zsumujemy wyszłoby kilka ładnych godzin. O czym mowa? O drobnych czynnościach, które wykonujemy w czasie dłuższym niż rzeczywiście powinniśmy, oto przykłady:

  •  mycie naczyń – często odkładamy tę czynność na później, w wyniku czego zbiera się sterta naczyń do umycia i poświęcamy na to godzinę;

  •  płacenie rachunków i utrzymanie porządku w dokumentach – dostajemy rachunek, który płacimy i odkładamy go gdzieś na stos papierów. W końcu zabieramy się za ich segregację i tak mija nam popołudnie. Czy nie lepiej uporządkować dokumenty w segregatorze, podzielić je przekładkami i wpinać zaraz po zapłaceniu?

  •  korzystanie z poczty mailowej – zrezygnujmy z nieaktualnych newsletterów, których nawet nie otwieramy tylko usuwamy, regularnie róbmy porządki w naszej poczcie, na ważne wiadomości odpowiadajmy od razu a resztę kasujmy.

  •  szukanie potrzebnych rzeczy – w tym przypadku ważne jest zadbanie o porządek w naszym otoczeniu i odkładanie rzeczy na miejsce. Niech każda potrzebna rzecz ma swoje stałe miejsce dzięki temu nie tracimy czasu na szukanie ich często w ostatniej chwili przed np. wyjściem z domu. Tutaj przydadzą nam się kosze wiklinowe i różnego rodzaju pudełka, w których będziemy trzymać potrzebne nam rzeczy.
  • tworzenie folderów w komputerze – wszystko co zapisujemy w komputerze warto posegregować w odpowiednie foldery. Pamiętajmy również o tym by plikom nadawać takie nazwy, które najwięcej będą nam mówić o ich zawartości i dzięki temu łatwo je odnajdziemy. Zamiast nazwy „aaaaa” czy „dkjdlkj” nadajmy odpowiedni tytuł, możemy posłużyć się datą lub nazwą miejsca, które będzie związane z tym, co dany folder zawiera.



To tylko kilka przykładów. Na pewno znajdziecie jeszcze wiele czynności, na które przeznaczacie zbyt dużą ilość czasu.



Pamiętajmy, że jeśli dana czynność zajmie nam ok. 5-10 min. lepiej ją wykonać od razu niż później przeznaczać na nią więcej czasu niż rzeczywiście wymaga.



     Oczywiście we wszystkim należy znaleźć złoty środek. W sposobie wykorzystania swojego czasu również. Fajnie jest produktywnie spędzać dzień, by wieczorem móc zrobić podsumowanie i odhaczyć wszystkie zaplanowane i wykonane zadania. Jednak pamiętajmy, że chwile spędzone na nicnierobieniu, oglądaniu głupkowatych komedii, które potrafią poprawić nam humor czy po prostu na odpoczynku również jest ważny. Nie jest konieczne byśmy robili wszystko ze stoperem w głowie. Nie każde nasze działanie musi być w 100% wartościowe, ważne abyśmy czuli, że dobrze spędziliśmy ten czas.

źródło



wtorek, 6 sierpnia 2013

Dobre kino (8)

    „Niczego nie żałuję - Edith Piaf” to film biograficzny przedstawiający życie i karierę jednej z najsłynniejszych pieśniarek francuskich. Jako mała dziewczynka została porzucona przez matkę (również utalentowaną wokalnie) i początkowo przebywała pod opieką babki, która ją zaniedbywała. Ojciec małej Edith umieścił ją pod opieką swojej matki, która prowadziła dom publiczny. Edith żyła wśród prostytutek, które stały się jej rodziną. Była wątłego zdrowia, w wyniku choroby na kilka lat straciła wzrok. Wychowały ją paryskie ulice, na których zaczęła śpiewać, jako piętnastolatka. Dostrzegł ją ówczesny impresario Louis Leplée i pokierował jej karierą. Jej życie nie było łatwe. Wychowana na ulicy, przeżyła dwa wypadki samochodowe w wyniku, których często doskwierał jej ból. Z czasem uzależniła się od środków przeciwbólowych, alkoholu, narkotyków. W wieku 48 lat wyglądała jak staruszka. Długo szukała szczęścia w miłości związując się z wieloma mężczyznami. Jej pierwszy ukochany, miłość jej życia, bokser Marcel Cerdan zginął w katastrofie lotniczej, co artystka bardzo przeżyła. Pod koniec swego życia poznała młodszego od siebie o 21 lat Theophanisa Lamboukasa, znanego, jakoThéo Sarapo, który opiekował się nią aż do śmierci i pozostał jej ostatnią wielką miłością.
     Mimo swego niewielkiego wzrostu 147 cm i drobnej postury Edith była posiadaczką niesamowitego głosu. Wykonując swoje utwory potrafiła zachwycić tłumy. Za pomocą swego głosu przedstawiała dramatyzm i ekspresję śpiewanych przez nią piosenek. W filmie nie brakuje wzruszających scen przedstawiających schorowaną artystkę, zgarbioną, która wchodzi na scenę, zaczyna śpiewać swym silnym, chropowatym głosem a tłum zamiera. Uważam, że Marion Cotillard, która wcieliła się w postać artystki słusznie została nagrodzona za swoją rolę Oscarem i Złotym Globem. Dzięki temu, że w filmie możemy usłyszeć oryginalne nagrania Edith Piaf muzyka staje się wielkim atutem tego filmu i w pełni go uzupełnia. Głos rozbrzmiewający wśród scen filmu buduje niesamowitą atmosferę i poruszający obraz artystki, dla której scena i oklaski publiczności były wszystkim, były jej największym uzależnieniem.